-› 09 marzec 10 [19:15]
W książce M. Parowskiego Burza znajduje się "smaczny kąsek", dialog z...Szechterem. Fragment o tyle ciekawy ponieważ ukazuje sposób myślenia pewnego środowiska, który to niespecjalnie zmienił się przez lata. Ci ludzie, osobiście nazywam ich politagitmiernotami stworzyli paraelitę całościowo oddzieloną od społeczeństwa, narodu, zdrowego rozsądku. Bez nich świat, a przede wszystkim Polska, byłby piękniejszy i może wizja alternatywna Parowskiego miałaby spore szanse na zaistnienie. A zatem przenosimy się do Warszawy. Mamy piątek, 26 kwietnia 1940:
"Pan już siedział, panie Szechter, za próbę oderwania części terytorium Rzeczyspospolitej po procesie łuckim. Potem koledzy z partii pomówili pana o sypanie w śledztwie. Ale znów pan siedział, znaczy swoich nie zdradził, we wrześniu znów pana wypuścili, jak wszystkich, teraz też, po krótkim areszcie...Dobrzy, polscy pisarze przysyłali panu do celi ciasta i kiełbasy, pewnie jeszcze świąteczne, kompletnie sfiksowali, tak się opowiadać za wywrotowcem. Co ja gadam...więźniem sumienia.
- Należą mi się rzeczy osobiste i won do domu. Ja nie muszę z panem dyskutować....A propos, szkolą was do takich rozmów, aspirancie Zieliński?
- A szkolą, żebyś pan wiedział, panie Ozjaszu, ja nie jestem stupajka carski ani sowiecki, tylko służba więzienna II Rzeczypospolitej. Jeśli można więźnia przekonać, nawrócić na Polskę, to po co go łamać, wroga śmiertelnego zeń robić...Może zrozumie, jaką głupotę czyni, wyśpiewując o Polskiej Republice Rad.
- Pan gadasz, panie Józefie, jak nakręcony. To pewnie rządową bibułę i specjalne książki tu dostajecie, żeby przeciw komunizmowi gardłować.
- A żebyś pan wiedział, że dostajemy, nie tylko przeciw komunie. - Zieliński odsuwa szufladę biurka, rzuca na blat parę tomów. Szechter bierze je, czyta tytuły.
- "Rewolucja nihilizmu", Ossendowski o Leninie, "Hołd dla Katalonii", "Ciemność w południe"; mało czytane, zauważa z przekąsem. "Na parafii w Wyszkowie", staroć...Ale i tak widzę, uniwersytet robicie z kryminału. Prawda, Rauschning ciekawy, znam, nowość Roju z ubiegłego roku, będą następne, pełniejsze wydania. Tylko, że on za bardzo psychologizuje, za mało klasowego spojrzenia.
- Stalin to dopiero klasowo chciał się Polską z Hitlerem podzielić, chociaż najgłośniej przeciw faszyzmowi gardłował. W jedną noc po pakcie Ribbentrop- Mołotow wszystkie książki antyfaszystowskie zniknęły z sowieckich bibliotek. Słyszałeś pan o tym? To jest klasowe podejście? A ja wolę bez ogródek, psychologicznie: Stalin- Hitler, dwie warte siebie swołocze.
- A co Beck, Rydz, Mościcki z Goringiem, Ribbentropem, Goebbelsem w Białowieży na dziki nie polowali? Nie prowadzali się razem na rauty.
- Ale przeciw Niemcom we wrześniu twardo żeśmy stanęli. Swego nie oddali, na Sowiety z Hitlerem nie poszli, choć Adolf Polsce proponował. A Stalin nogami na naszej wschodniej granicy przebierał, ale się przestraszył.
- Wojska podciągnął, rozpadu Polski się bał. Cudem wam się udało, bo spadł deszcz i Anglia z Francją rozumu nabrały. Żeby nie to, uciekałby rząd i całe wielkopaństwo przez Zaleszczyki na Rumunię, aż by się kurzyło.
- Wam się...dziwnie powiedziane. Toż nawet Litwini, którzy tyle pretensji do nas mieli, jednak pomogli. Cokolwiek Polska uczyni- źle, cokolwiek Stalin zrobi- dla komunistów cacane? Tak się w celach namawiacie? Wolno wam w więzieniu samokształcenie robić, zawsze tak było, wolno nam ważne książki czytać. Byleby o mądre rzeczy szło, nie o brednie. Ja rozum mam, patrzę i za kraty, bywa, że w więzieniu przyszłe premiery i ministry siedzą. Ale żeby Polskę drugiemu państwu chcieć oddać...I to komu, Rosjanom, którzy nas z górą wiek uciskali, powstania dławili a w 1920 znów próbowali młodą ojczyznę najechać, zaś teraz za swoich Żydków się biorą. Pan jesteś inteligentny człowiek, panie Szechter...
- Za Żydków? Coś pan pokręcił. Nawet przeciwnie, Stalin ma przywrócić Litwinowa na MSZ a schować Mołotowa, skompromitowanego paktem haniebnym...
- Haniebnym, tuś pan trafił. Chociaż na zdjęciach widać, że Stalin też tam był i za zdrowie Hitlera toasty wznosił.
- A panu jak rozumiem, panie Zieliński, w Polsce z jej nierównościami społecznymi, z wyzyskiem chłopa, z jej antysemityzmem, z panoszeniem się pułkowników, z Berezą i łamaniem demokracji przez sanację...wszystko się podoba.
- Wszystko, nie wszystko...Jakby im w świecie było lepiej, tobyśmy w Polsce tylu Żydów nie mieli. Ale po układzie z Hitlerem, po tym głodzie, jaki Sowieci zafundowali Ukrainie, po tym jak Stalin z pańskimi starszymi kolegami w Moskwie się obszedł, jak pan może jeszcze wierzyć w tych Mahometów z Kremla, jednego w szkle, drugiego z fajką na tronie, to ja, jak Boga kocham, nie pojmuję.
- Nie panu się będę tłumaczył, panie Zieliński.
- Nie ma takiej możliwości. Zwłaszcza, że pan wychodzi. Ale o antysemityźmie to mógłbym panu prywatnie powiedzieć. Nie z książek."
Za: M. Parowski, Burza. Ucieczka z Warszawy '40, Warszawa 2009, s. 178- 181.
tags: Parowski, burza, historia, alternatywy, polityka, komunizm, Szechter, Sowiety
-› 06 marzec 10 [17:14]
Wystrój inny, metody podobne:
"(...)18 IX 87 po południu na dworcu kolejowym w Częstochowie zostali zatrzymani przez MO i SB przybyli na pielgrzymkę z W-wy Krzysztof Wolf, Edward Mizikowski i Adam Słowik. Usiłujący zbiec K.Wolf został zaraz po zatrzymaniu pobity do utraty przytomności na Komisariacie Dworcowym MO. Bestialsko pobity K.Wolf otrzymał 3-miesięczną sankcję prokuratorską i ma odpowiadać za pobicie milicjanta."
Za: "Solidarność. Komisja d/s Interwencji i Praworządności. Informacja", nr 1-25, październik 87- kwiecień 88, bmw, bdw, s. 4.
Braun też ponoć bił policjantów...
"Kustosz Sanktuarium M.B. w Głogowcu k. Kutna, ks. kanonik Marian Lipski dwukrotnie zwracał się WUSW w Płocku o zwrot zagarniętej przez MO chorągwi kościelnej, wskazując, że jest to przedmiot kultu, którego zagarnięcie stanowi przestępstwo z art.198 w zw. z art. 201 kk. (...)Wobec braku odpowiedzi ks. Lipski 8 X br. skierował sprawę do sądu", ibidem, s.6.
Rewizje w poszukiwaniu bibuły dobrym sposobem na wzbogacenie się:
"W czasie rewizji 14 X br. /bez nakazu/ w mieszkaniu Janusza Króla, SB zabrała kilkadziesiąt broszur i kilkaset egz. prasy niezależnej, przeważnie nieaktualnej. O ile w świetle praw PRL można to uznać za konfiskatę, to zagarnięcie figurującej w protokole torby podróżnej jest już zwyczajną grabieżą. Rewizją kierował ppor. M. Mazur, SUSW", ibidem, s. 10.
Poniżej przykład "2 w 1":
"Dariusz Skrzynecki z Końskich został aresztowany 8 VI br. pod zarzutem magazynowania broni /kilku naboi i niezdatnej do użycia rakietnicy/ i osadzony w areszcie Kielce- Piaski. Dwie rozprawy przeciwko Skrzyneckiemu zostały odroczone ze względu na stan jego zdrowia /przebywa obecnie na obserwacji psychiatrycznej/", ibidem, s. 14.
Pomnik Dmowskiego ustawicznie niszczony? Tradycja:
"W nocy z 2 na 3 listopada br. nieznani sprawcy dokonali kolejnej profanacji grobu Grzegorza Przemyka i Barbary Sadowskiej na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Zniszczono kwiaty, potłuczono słoje i wazony, skradziono zdjęcia zmarłego, szarfy i tarcze szkolne licznie składane przez młodzież", ibidem, s. 24.
"17 III 87 o godz. 12.50 w Starachowicach /diecezja sandomiersko- radomska/ nieznani sprawcy podpalili kościół pod wezwaniem Wszystkich Świętych przy ul. Radomskiej. Do godz. 13.30 kościół spłonął całkowicie. 25 XII 87 o godz. 14.00 został podpalony w Starachowicach nowo budowany kościół pod wezwaniem św. Trójcy. Ogień ugasiła straż pożarna. (...)Wcześniej były dwa włamania do dolnego pomieszczenia kościoła", ibidem, s. 53.
tags: historia,, PRL,, SB., MO,, komuna, nieznani, sprawcy,,
-› 27 luty 10 [18:35]
W swoich książkach Suworow i Sołonin bardzo często grają w zabawę pod tytułem: "Pokażemy Wam jak dowódcy ściemniają." Opierając się na pamiętnikach sowieckich dowódców, czasem polityków wyłapują różne "dziwne" sytuacje czy po prostu ordynarne kłamstwa dotyczące szczególnie wydarzeń z pierwszego okresu ich wojny ojczyźnianej. Jakiś czas temu pozazdrościłem obydwu panom.
Pomyślałem, że też mogę pograć, przecież tego typu wydawnictwa nadal są dostępne, jedne mniej, inne bardziej ale są...Kupiłem na wyprzedaży arcyciekawą książkę L. Bezymienskiego (moim zdaniem najlepsza jego autorstwa) Jak powstawał plan "Barbarossa", Warszawa 1974.
Pomijając drobne braki w postaci "przemknięcia" od wiosny 1939 przez rokowania angielsko- francusko- sowieckie (polecam poczytać jak kupczono...) po rok 1941 książka obala mity rozpowszechniane właśnie w tym samym czasie, zresztą do dzisiaj chętnie kupowane przez naiwnych. Jednym z nośniejszych mitów była przepaść technologiczna (tutaj Sołonin bardzo szczegółowo przedstawia, że to bajki były) między Sowietami a Niemcami.
No a pan Bezymienski pisze: "Pojawienie się nowych samolotów na wyposażeniu naszego lotnictwa było pilnie notowane w Berlinie". ibidem, s. 281. Dalej mamy fragment o rozpoznaniu lotniczym, który wcześniej podawałem.
Często dowódcy sowieccy usprawiedliwiają się tezą o nieprzygotowaniu ale:
"Tempo to (produkcji przemysłu-Unicorn) utrzymywało się na początku trzeciej pięciolatki. Odpowiednio też rosła produkcja przemysłu obronnego. O ile na przestrzeni lat 1932- 1934 produkowano średnio 2,5 tysięcy samolotów, 3300 czołgów i 3700 dział rocznie, to w latach 1935- 1937 cyfry te wynosiły odpowiednio- samolotów 3578, czołgów 3139 i 5000 dział", ibidem, s. 287.
A dalej: "Zdobycze nauki radzieckiej były zresztą dobrze znane w Berlinie, ponieważ od momentu zawarcia traktatu w Rapallo uczeni niemieccy utrzymywali ścisłe i przyjazne stosunki z naszym krajem", ibidem. Ładniejszego eufemizmu na współpracę wojskową nie wymyśliłbym...
Niemieccy dowódcy donosili, że przezbrojenie jest w pełnym toku: "(...)Nowy samolot myśliwski. Nowy bombowiec dalekiego zasięgu", ibidem, s. 296.
"Działało to w sposób szczególny na Hitlera. Zaczynał zastanawiać się: a nuż Armia Czerwona zdąży zrealizować słuszne postulaty wysuwane w ostatnich czasach ( 5 XII 1940 r.)", ibidem.
"Moment inwazji wybrano zatem bardzo precyzyjnie, uwzględniając także fakt, że Armia Czerwona była jeszcze w stadium przezbrajania się", ibidem.
Zakończę wieloznacznym zdaniem ze strony 302, po opisie przemówienia Stalina z 5 maja 1941 z okazji promowania absolwentów akademii wojskowych, gdzie Stalin stwierdził wtedy, że wojna z Niemcami jest nieunikniona.
Bezymienski pisze tak: "Trudno pisać o wojnach, kiedy się jeszcze nie zaczęły. Ale też niełatwo o nich pisać, gdy się skończyły. Nie wszystko tak prosto, jakby się zdawało, układa się na półkach historii."
Czy autor wyraził żal za niedoszłym do skutku atakiem Stalina na Niemcy?
tags: Bezymienski,, historia,, Sowiety,, Niemcy,, ZSRS,, wojna,,
-› 24 luty 10 [20:11]
Propagandowe pozycje wydawane w czasach PRLu przez najwierniejszych z wiernych zawierają nie tylko kłamstwa, przeinaczenia czy ideologiczne bzdety. Często czytając między wierszami można znaleźć okruchy prawdy. Taką pozycją jest T. Walichnowskiego, U źródeł walk z podziemiem reakcyjnym w Polsce, Warszawa 1987. Jest to wydanie trzecie, znajdują się tam nad wyraz ciekawe smaczki, które zaprzeczają ówczesnej wizji historii. Żeby było bardziej tajemniczo dodam, że fałszywe wizje nadal są kolportowane wśród "opinii publicznej" i nie tylko przez znanych piewców komunizmu, trzeszczących ze starości morderców czy wnuków różnych utrwalaczy...
We wstępie do książki znajduje się zdanie: "Zaczęły powstawać nowe i mnożyć się istniejące, rozproszone po całej Polsce, poakowskie organizacje zbrojne." [s. 5]. Co zatem wiemy? Ano, że nowa rzeczywistośc niekoniecznie podobała się Polakom, wbrew późniejszym kłamstwom o małej liczebności "band". Do dzisiaj wielu głosi (głównie lewacy), że to była tragiczna bratobójcza rzeź, źli byli "pomagierzy obozu londyńskiego" a w ogóle nie ma o czym pisać...
Z przewrotnego zdania dowiemy się, że "w klimacie narastania kontrrewolucji część osób ujawnionych w 1945 r., w czasie amnestii, ponownie weszła do podziemia." Robi się groźnie, to już nie są ruchawki, potyczki- kontrrewolucja! Niestety autor nie pisze dlaczego z powrotem wrócili do podziemia...
Obalając mity własnej partii autor konsekwentnie dodaje: "korzystną dla reakcji sytuację stanowiły występujące jeszcze w części społeczeństwa polskiego- szczególnie wśród ludności wiejskiej- uprzedzenia do powojennej linii politycznej państwa, ibidem." Odwracając zdanie dowiemy się, że komuniści mieli praktycznie żadne poparcie społeczne i to właśnie tam gdzie się reklamowali- robotnicy, biedota wiejska...
Kim byli polegli w walkach o utrwalenie "demoludu" po stronie sił postępu? Sam kwiat :>
"Większość poległych w obronie władzy ludowej to działacze PPR, funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej, ORMO, żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wojska Polskiego (kolejność znamienna- Unicorn)," ibidem, s. 6.
NSZ realnie podeszły do problemu dwóch wrogów: "Po zakończeniu działań wojennych były najbardziej aktywną częścią podziemia polskiego, które wystąpiło przeciwko władzy ludowej i sojuszowi ze Związkiem Radzieckim", ibidem, s. 23. Tutaj nie było złudzeń, co do "współpracy" z Sowietami.
Zabawne jest powielanie sowieckiej ściemy o przesunięciu granic aby...lepiej się bronić:
"Inny charakter miało przecież przyłączenie do ZSRR terenów Białorusi Zachodniej (oczywiście chodzi o ziemie polskie...Unicorn) i Ukrainy Zachodniej, gdzie rząd Związku Radzieckiego zabezpieczał swoją (??? Unicorn) ludność rodzimą przed represjami i dyskryminacjami niemieckimi (tak, że niektórzy uciekali na stronę niemiecką...Unicorn), wysuwając swe siły na zachód w obliczu zbliżającej się agresji ze strony III Rzeszy (cóż, sformułowania cios w plecy tu nie znajdziemy...Unicorn), a inny zupełnie charakter miało wkroczenie wojsk niemieckich do Polski, które połączone było z nie spotykanymi dotąd cierpieniami narodu polskiego, skazanego przez hitlerowców na zagładę", ibidem, s. 27.
Małe kłamstewko: "Celem propagandy [podziemia] było nakłanianie żołnierzy do masowych dezercji. Jednakże dzięki energicznej i wytężonej pracy calego aparatu polityczno- wychowawczego WP udało się na tyle opanować sytuację, że zbiorowe uchylanie się od czynnej służby w Wojsku Polskim było zjawiskiem nader rzadkim", ibidem, s. 116. Zestawmy to ze zdaniem poniżej: "Większa zorganizowana dezercja miała miejsce 2 marca 1945 roku w Radzyniu, gdzie samowolnie opuściło szeregi wojska 380 żołnierzy ze stacjonującej tam jednostki. Zamiarem dezerterów było utworzenie zorganizowanej grupy bojowej."
"Nieliczni": "8 maja oddziały podziemia zbrojnego w sile około 300 ludzi napadły na miasto Grajewo. (...)Z pomocą napadniętym pośpieszył oddział 11 pułku Wojsk Wewnętrznych", ibidem, s. 120.
Aby zupełnie pognębić "miłośników lewicy": "W niektórych powiatach województwa [warszawskiego] PPR musiała działać konspiracyjnie." W tej jakże trudnej sytuacji "członkowie PPR zaczęli tworzyć grupy wypadowe i patrole partyjne, współdziałające z organami bezpieczeństwa i MO."
Po powstaniu KBW logika nakazuje zauważyć sukcesy "utrwalaczy", niestety "do połowy 1945 r. działalność Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego miała na ogół charakter defensywny, gdyż formacja ta znajdowała się jeszcze w stadium organizacji", ibidem, s. 124.
KBW nie dawał sobie rady, a przecież współpracował z UBP i "od jesieni 1945 r. wojska KBW (...)stanowiły odtąd bezpośrednią siłę zbrojną prowadzącą walkę z organizacjami podziemnymi."
Nieuniknione stało się faktem: "stan ciągłego zagrożenia kraju zmusił rząd Polski Ludowej do wprowadzenia wiosną 1945 r. do walki z podziemiem zbrojnym dodatkowo na okres przejściowy oddziałów Ludowego Wojska Polskiego." Nawet z agitki da się coś wyciągnąć.
tags: powstanie, antysowieckie,, utrwalacze,, wladza, ludowa,, historia,,
-› 20 luty 10 [18:40]
Zagadnienie nowych "elit" tworzonych na zamówienie Stalina jest tematem nośnym, chociażby badania IPN-u w tym temacie. Niemniej pewne aspekty utrwalania "władzy ludowej" są przemilczane. Można oczywiście wymienić kilka pozycji, zarówno pod kątem czysto strukturalnym, instytucjonalnym (temat żołnierzy wyklętych, bezpieki, zależności tzw. "polskich" komunistów od Sowietów czy powstania antysowieckiego na terenach Polski- w nomenklaturze komunistycznej- walka ze zbrojnymi bandami...) tj. jak Studium zniewalania A. Kister, klasyczna już Czerwona msza...B. Urbankowskiego, z której obficie korzystałem, czy też Czerwone dynastie J.R. Nowaka a z nowszych- biografia Bermana A. Sobór- Świderskiej. Czerwone dynastie przypominają nam o "dziedziczeniu przywilejów" z PRLu do tzw. III RP. I właśnie tego typu książek mi brakuje. Pokazujących powiązania, losy komunistów z KPP, nowej klasy i "pieszczochów systemu"- opozycjonistów mających wręcz cieplarniane warunki aby zaistnieć, ludzi, którzy często na plecach Kościoła wspinali się do władzy aby później ów Kościół opluwać jako siedlisko obskurantyzmu i antysemityzmu. Cóż, widocznie mają to we krwi :>
Sowiecka nowa władza na Kresach potrzebowała ludzi zaufanych, mogących jednocześnie w jakiś sposób dotrzeć do innych ze swoim przekazem poprzez prasę i książki (zaczyn PRLu- Lwów!). Kto zatem był w redakcji Czerwonego Sztandaru, od końca września 1939? Z hasła na Wikipedii dowiemy się, że:
"Redaktorem naczelnym byli J. A. Mańkowski oraz J. Markiewicz, od kwietnia 1941 E. W. Radecki. Swoje teksty zamieszczali na jego łamach:Wanda Wasilewska, Julian Stryjkowski, Leon Chwistek,Władysław Broniewski, Stanisław Jerzy Lec, Janina Broniewska, Lucjan Szenwald, Tadeusz Boy-Żeleński i inni."
Jak pisze znany badacz tematyki wschodniej A. Głowacki: "członkowie redakcji i współpracownicy należeli do ludzi sprawdzonych i zaufanych. Wśród nich znalazła się duża grupa miejscowych komunistów oraz uchodźców (przedwojennych publicystów). Redakcja czyniła wielkie wysiłki, aby zjednać do pisania ludzi spoza klanu żydowsko- komunistycznego ale udało się to jej tylko po części. Zastępcą redaktora naczelnego był Witold Kolski (właśc. Boruch Cukier), sekretarzem redakcji Wiktor Grosz (właśc. Izaak Medres), a w dziale rolnym (kierownik Marian Naszkowski) pracowała m.in. jego żona- Irena Sznajberg- Grosz. Działem miejskim kierował Aleksander Dan (Weintraub). Z innych postaci omawianej gazety należy wspomnieć Pesacha Starka (Julian Stryjkowski), Józefa Płońskiego (Mieczysław Braun) i Wiktora Nagórskiego."
Za: A. Głowacki, Sowieci wobec Polaków na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej 1939- 1941, Łódź 1998, s. 485.
"Redakcja zatroszczyła się o taką "obróbkę" tekstów, by odpowiadały aktualnym wymogom polityki i ideologii. Można było więc przeczytać w gazecie nie tylko przemówienie Hitlera, ale i napastliwy serial o ucisku narodowościowym w "pańskiej Polsce', o tym, "kto rządził Polską", o "zbankrutowanych oficerach polskich" itd." Ibidem, s. 486.
"(...) Redakcja i cenzura zadbały o wyeliminowanie z dziennikarskiego słownika słowa "faszyzm" i wszelkiej krytyki III Rzeszy. Wśród tematów tabu znalazły się też m.in. sprawa polska i kwestia stosunku Polaków do Niemiec." Ibidem, s. 487.
W "Sztandarze Wolności" gazecie wydawanej na terenie BSRS w Mińsku zgodnie z hasłem w Wikipedii "wśród autorów artykułów i współpracowników gazety znaleźli się Wanda Wasilewska, Janina Broniewska, Zygmunt Leśniewski, J. Kowalski, Konstanty Anselm, Walentyna Najdus-Smolar, Teofil Głowacki i Bazyli Samucin. Redaktorem naczelnym pisma był Stefan Majchrowicz."
Jeżeli komuś kojarzy się nazwisko Smolar- prawidłowy odruch...
Obsada była równie wyborowa, co poprzednio:
"(...)W ten sposób znaleźli się w Mińsku Jakub Berman, Juliusz Burgin (kierownik działu ekonomicznego), Romuald Gadomski, Józef Kowalski (właśc. Solomon Natanson) z "Wolnej Pracy", Feliks Papliński, Zygmunt Przysuski, Czesław Skonecki (zastępca sekretarza odpowiedzialnego) i Stefan Wierbłowski (były komsomolec moskiewski, członek władz krajowych KPP- został sekretarzem odpowiedzialnym redakcji).
(...) Do publikowania na łamach tego dziennika władze dopuściły też i inne postacie z polskiego środowiska komunistycznego: Wilhelma Billiga, Henryka Dembińskiego, Bolesława Drożdża, Pawła Findera, Małgorzatę Fornalską, Żannę Korman, Marcelego Nowotkę, Jana Turlejskiego (jego żona wydała później książkę Te pokolenia żałobami czarne...Skazani na śmierć i ich sędziowie 1944- 1954, gdzie dokonała próby- udanej choć nie do końca odkłamania przeszłości, w której sama...niegdyś czynnie uczestniczyła), Romana Werfla, Henryka Wolpego i Aleksandra Zawadzkiego.
(...) Łamy gazety udostępniano również przedstawicielom białostockiego środowiska literackiego (Hanna Dobrzyńska, Jerzy Drawicz, Efraim Kaganowski, Bernard Mark, Walentyna Najdus)". Ibidem, s. 502.
tags: polityka,, historia,, komunizm,, PRL,, Żydzi,, "elity"
-› 18 luty 10 [01:05]
W jednej z wielu teorii spiskowych (nie będę oceniać, czy jest dziwaczna!) występują reptilianie, ludzie gady. Sięgając do różnych źródeł rzeczywiście można znaleźć wizerunki ludzi- węży, opisy dziwnych istot wychodzących z mórz i przekazujących wiedzę czy w końcu...pospolite smoki. Nie wiem czy ludzie gady są wśród nas (film Oni żyją się kłania) ale dlaczego miałoby to być aż tak nieprawdopodobne? Typowo ludzka przypadłość- chęć wdeptania innych gatunków w ziemię jako niższych nie jest niczym uzasadniona. Naprawdę mamy szczęście (?), że nie rządzą nami konie, delfiny czy właśnie reptilianie, inaczej dinozauroidy. Ale czy faktycznie nie kontrolują ludzkości? Hm...Trudno byłoby się pogodzić z faktem, że jesteśmy zwyczajnym gatunkiem nieco zmienionym genetycznie. No ale temat zakazanej archeologii jest tematem tak obszernym, że sobie daruję.
Można powiedzieć- cudze chwalicie, swego nie znacie. W książce Tropiciele dinozaurów Zenona Gierały jest wiele odniesień do możliwych ścieżek rozwoju- alternatywnych światów (M. Ryszkiewicz, Mieszkańcy światów alternatywnych). W obu książkach autorzy odwołują się do Dale'a Russella, który stworzył figurę dinozauroida. Czy faktycznie jeden z nielicznych dinozaurów mógł przeżyć i stać się żyworodnym (pępek!)? I teraz zagadka na ferie- dlaczego wiele postaci z malowideł nie ma pępka, np. nasi praojcowie? Czyżby byli hybrydami? Te miłe stworzonka (troodony, dinozauroidy) miały wyewoluować ze stenonychozaurów.
Zostawiając na boku pytania- czy i kiedy albo czy wrócą itd. warto zajrzeć do książki Gierały, gdzie bohater, prof. Szuba mówi:
"Uwolnione od konkurentów ssaki uzyskały w ten sposób pozycję dominującą. Ewolucja ta z pewnością nie uszła uwadze Dinozauroidów, którzy obserwując pierwsze formy przedludzkie doszli do wniosku, że warto przyśpieszyć nasz rozwój. Sądzę, że pierwsza próba w tym kierunku została uczyniona około pół miliona lat temu, w Mezopotamii..."
Za: Z. Gierała, Tropiciele dinozaurów, Warszawa 1991, s. 34.
Dziwnym trafem (nie wiem czy autor czytał), wspomniany okres jest blisko tego, który podał Z. Sitchin w cyklu książek o Anunnaki. Niestety dla naszej ludzkiej dumy, zostaliśmy ponoć stworzeni jako prości niewolnicy do wydobywania złota z kopalni w Afryce Południowej (żeby było weselej, faktycznie są ślady użytkowania tych prakopalni....no i nie na darmo zowią ten teren kolebką ludzkości...). Pytanie za sto punktów, czy rok 2012 został wymyślony, jak i planeta Nibiru w celu wywołania ściemy pod nazwą- fikcyjny powrót kosmitów (a dalej wzięcia wszystkich za pysk) czy coś jest na rzeczy?
Nie tylko Gierała poruszył wątek reptilian-> Niziurski w książce Gwiazda Barnarda odjechał jeszcze bardziej...Pamiętam, że czytając epos o Gilgameszu miałem dziwne odczucia odnośnie Humbaby- ten ktoś jakoś kojarzył mi się z terminatorem
No w końcu nie każdy człowiek bucha ogniem z ust a oddech niesie śmierć...Czego chciał Gilgamesz? Poznać tajemnicę życia i śmierci. Ale bogowie mu powiedzieli, żeby sobie dał spokój, niech sobie żyje, je i pije, bawi się i płodzi potomstwo. Bo i tak jest śmiertelny...Zatem- carpe diem.
tags: teorie,, historia,, spisek,, dinozaury,, reptilianie
-› 17 luty 10 [17:38]
Historia to zwierzę karmiące się codziennością. Tak, wiem, istnieje takie cudo jak politologia, nikomu niepotrzebna i niczego nie wyjaśniająca. W końcu jest socjologia, a nawet socjologia polityki, czyż nie? Zresztą socjologii jest mnogo, kultury, religii, jakieś gendery i inne tałatajstwa. Dla każdego coś miłego, podobnie sprawa się ma z historią.
Dawno dawno temu, nie było historii, były mozolnie spisywane dzieje na potrzeby aktualnie panującego. Wiadomo- zwycięzcy piszą historię. I tu można się zatrzymać, jeżeli historię piszą wyłącznie zwycięzcy to skąd się wzięły różne jęki, płacze nad niedolą kogoś tam: widocznie magia postękiwania i pojękiwania okazała się silniejsza od....wygranych? No sami popatrzcie, praktycznie wszystkie narody są pokrzywdzone, nawet te, co zwykle krzywdzą innych. Inna sprawa to banał, że historia uczy. Gdyby tak było, świat byłby lepszy, weselszy itd. jak mawiał niedoszły pop. Oczywiście- niektórych uczy, a niektórzy przegrani po latach okazują się być wygranymi- w świadomości. Trudno powiedzieć, czy taki miał być boży plan czy coś przeszkodziło, na pewno historia nie jest zapisem wzrostu, konsekwentnego rozwoju. A nawet gdyby przyjąć takie pozytywistyczne podejście to przecież pod względem podstawowych instynktów nadal walimy maczugą po łbach, zmieniają się tylko wystroje wnętrz i opakowania. Chaos, moi drodzy, chaos. A jednak czasem wyłaniają się mamuty dziejowe, robią co swoje, zwykle zadymę i znikają w odmętach kurzu wyznań wiary i systemów szczątków...Racjonaliści, oświeceniowcy (tak ci od encyklopedii i kadzenia władcom) wierzyli, że istnieje prawda (zaiste, naukowa sprawa) jedyna, objawiona i trzeba do niej dążyć- tak jak było naprawdę, co rzekł później niemiecki historyk. Nie lubię niemieckiej szkoły historycznej bo jest nudna, co najmniej tak nudna jak jakieś francuskie barachło społeczne. Z jednej strony liczby, z drugiej wyliczanka dat. No przestańcie, kto temu da radę? Żeby pognębić postępaków, którzy dumni są z kultu rozumu, postępu, pozytywizmu, racjonalizmu i...ateizmu oraz wyśnionej rewolucji eliminującej dzicz, masy i przy okazji pogrobowców starego ładu napiszę, że oświecenie to lipa: nadal szerzyły się zabobony, w formach skrajnych, kwitły magiczne ingrediencje i cuda na kiju, wierzono we fluidy i wywoływano duchy...A co, jak racjonalizm to pełną gębą!
Niemniej gromadzono źródła, tworzono syntezy, monografie i biografie. Tutaj czas przystanąć. Komunizm zredukował historię do procesów społecznych, anonimowych i potężnych, rzekomo z woli ludu, dowodzonego rzecz jasna przez postępową "elitę"...Jednostka niczym, masy, miasto, maszyny! Plus nieodłączna elektryfikacja i ciężkie "traktory". Rozmnażały się historie społeczne (skądinąd bardzo przyjemna fucha, nieźle można ściemniać), gospodarcze (to samo plus kłamstwa na poziomie statystyk) a jakoś mało było biografii wodzów...Pewnie, procesy procesami ale to ludzie tworzą historię i być może jakiś nieodgadniony Duch Dziejów.
tags: historia,, duchy,, dzieje,, wizje
-› 16 luty 10 [21:51]
Obóz postępaków posługuje się kalkami wymiętymi jak brudne ścierki. Nie powinno to dziwić, w końcu komunizm i różnorodne mutacje są odpadkami, produktami spaczonej myśli, zarówno w wersji nazistowskiej jak i bolszewickiej. Pokrewieństwo obu 'socjalizmów' zwykle jest negowane przez lewaków, dochodzą do absurdów, których nie widzą. Są na to za głupi. Mackiewicz pisał, że przedstawiciele asfaltintelektualizmu robią wszystko aby wygonić upiory nacjonalizmu. Oczywiście cały czas walcząc o pokój (walcząc!) i próbując wszystkich przekonać do "komunistycznych wartości". Doskonale wiemy, że moralność komunistyczna jest inna od tej złej burżuazyjnej, wszystko jest dozwolone aby zapanował ustrój pełen szczęśliwych, sytych i spełnionych ludzi...Wszystko oznacza naprawdę wszystko- stąd oszustwa, skrytobójcze mordy, trucizny, pranie mózgów i przekupywanie autorytetów lub tworzenie z nich armii pożytecznych głupców, szczekających jak pies Pawłowa:
"La dolce vita współczesnego "Asfaltintelektualizmu" nie jest pozbawione wszakże kolców. Stanowią je pytania zasadnicze:
1. - Czy ludzie przed rewolucją żyli w Rosji lepiej, czy gorzej niż po rewolucji? -Ponieważ wszystko wskazuje, że żyli lepiej, więc postanowiono nie zgłębiać kłopotliwego pytania.
2. - Czy leninowski pierwowzór bolszewickiej rewolucji, jest czy nie jest bardziej zbliżony do faszyzmu niż do liberalnej "reakcji" epoki przedrewolucyjnej? -Ponieważ wszystko wskazuje, że pomiędzy komunizmem i faszyzmem zachodzi większe pokrewieństwo niż pomiędzy faszyzmem a "reakcją" dawnego typu, więc postanowiono nie zgłębiać kłopotliwego pytania.
3. - Czy w "staliniźmie" można doszukać się organicznych różnic od klasycznego "leninizmu"? -Ponieważ wszystko wskazuje, że organicznych różnic doszukać się niepodobna, a jedynie różnice metod, więc postanowiono nie zgłębiać kłopotliwego pytania."
Za: J. Mackiewicz, Zwycięstwo prowokacji, Warszawa 1989, s. 34.
"Tajemnica komunizmu" leży na Zachodzie i dopóki Zachód sam się nie uleczy z naiwnego mniemania o ustrojach pełnych życzliwości i miłości dla bliźniego (jeżeli nie jest wrogiem klasy/ rasy) to dumna cywilizacja mordująca własne potomstwo i ograniczająca swobodę wypowiedzi upadnie i nastaną wieki ciemne. Co też w pewnym sensie jest odnową i powrotem do tradycyjnych wartości, jakkolwiek okrutne one by były...
tags: Mackiewicz,, polityka,, komunizm,, Zachód,, inteligenci
-› 16 luty 10 [00:37]
Na okładce Newsweeka mamy: "Jarosław Kaczyński: Są haki na Sikorskiego." Co w tekście, we fragmencie najbardziej interesującym media?
"(...)Chyba w ten sposób przeszliśmy do haków w kampanii wyborczej. Czy PiS wykorzysta aneks do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych, jeśli kandydatem PO zostanie Bronisław Komorowski? Jest on podobno jednym z bohaterów dokumentu stworzonego przez Antoniego Macierewicza.
- W sprawie zawartości aneksu nie mogę się wypowiadać, bo to ścisła tajemnica. Nie wiem też, czy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego możliwe jest jego opublikowanie przez prezydenta. Ale jeśli nie, to Komorowskiego i tak kompromituje obrona WSI, które były prostą kontynuacją komunistycznych wojskowych specsłużb. Każdy Polak powinien się zastanowić, zanim zagłosuje na kogoś takiego.
Widzimy pana zadowolenie, że PO ma do wyboru Komorowskiego i Radosława Sikorskiego.
-Jeśli Tusk postawi na Sikorskiego, będzie się miał z pyszna. Tak, to byłoby bardzo zabawne.
Prezydent, powołując Sikorskiego na szefa MSZ, miał wobec niego wątpliwości. Czemu?
-To jest objęte tajemnicą państwową. Gdyby obowiązywała konstytucja według projektu Prawa i Sprawiedliwości, to nie ma wątpliwości, że prezydent odmówiłby jego powołania.
Jest konkretna wiedza czy też konkretne wydarzenie, które dyskredytuje Sikorskiego?
-Tak.
Ale przecież był on ministrem obrony w rządach PiS. Przed tamtą nominacją prezydent nie miał zastrzeżeń?
-Chodzi o wydarzenie późniejsze.
Z tego powodu został zdymisjonowany w lutym 2007 roku?
-Tak, choć do dymisji doszło z pewnym opóźnieniem.
Użyje pan tego w kampanii wyborczej?
-W kampanii będzie przestrzegane prawo."
Za: "Newsweek Polska", nr 8/2010, s. 17.
Na stronie 19 jest ciekawy fragment, aż dziwne, że tego nie nagłośniono...
"(...)Na spotkaniu 16 września Kamiński atakował. Oświadczył, że zarzuty prokuratorskie wobec niego są zemstą za aferę hazardową. Trudno sądzić, że w tej sytuacji Tusk mu złożył propozycję zamiecenia sprawy pod dywan.
-Jest pewien logiczny i zwarty ciąg zdarzeń dowodzący, że Donald Tusk postanowił chronić swoich kolegów.
To bardzo poważne zarzuty wobec premiera.
-Wielokrotnie mówiłem, że Donald Tusk jest w kręgu podejrzeń.
Ale co to znaczy? Czy pan uważa, że Tusk świadomie i z premedytacją dokonał przecieku, żeby ostrzec swoich kumpli przed działaniami CBA?
-Tak właśnie sądzę. Zrobił to celowo.
W jaki sposób?
-Wierzę w wersję przecieku opisaną przez Mariusza Kamińskiego, tę z Pędzącym Królikiem. Jeśli ktoś chce pozostać obiektywny, to musi uznać, że Tusk dokonał przecieku.
To byłoby samobójcze dla premiera. Wiadomo było, że Kamiński i tak ujawni tę aferę. Naszym zdaniem więcej przemawia za tezą, że jeśli doszło do przecieku, to przypadkiem.
-Stąpacie panowie po cienkim lodzie.
Pan też, bo zarzuca urzędującemu premierowi przestępstwo, za które grozi Trybunał Stanu.
-Trybunał jest w istocie instytucją abolicyjną. Tusk powinien odpowiadać przed sądem karnym. W normalnym kraju tak by się to skończyło. A doświadczony sędzia powinien potraktować poszlaki przedstawione przez Kamińskiego jako podstawę do wyroku skazującego Tuska. Chyba, że premier ma dodatkowe dowody na swoją obronę.
Czy PO straci na aferze?
-Bez wątpienia. Choć twardy elektorat Platformy jest odporny na wszystko."
tags: Newsweek,, wywiad,, Kaczyński,, haki,, polityka
Category: General | Posted by: unicorn » | 1 Comment
-› 12 luty 10 [21:57]
Z czym kojarzy się loteria? Z szansą na wygraną. Zwykle niewielką ale wszyscy mamy nadzieję, że rozbijemy bank lub znajdziemy system, a systemów jest wiele...W zależności od otoczenia, samopoczucia i właścicieli ("ten pan z bejsbolem to Rychu, ochroniarz, pokaże drogę") możemy przegrać wszystko. I będzie płacz oraz zgrzytanie zębów. W realnym życiu przegrani mogą odzyskać kasę. Jak? Nie pytajcie mnie o to, nie działam w "branży." Wiele osób dziwiło się gdy wyszła afera hazardowa. Czy słusznie? Zajrzyjmy do programu wyborczego PO umieszczonego na ich stronie internetowej. Polska faktycznie zasługuje na cud, najlepiej cud oczyszczenia...Strona 75 pdf'a:
"Finansowanie kultury z pieniędzy pozabudżetowych, w tym unijnych. (...)Jednym z proponowanych przez PO krajowych pozabudżetowych źródeł finansowania kultury jest organizowanie na szczeblu samorządowym loterii lub gry liczbowej. Uzyskane w ten sposób pieniądze będą przeznaczane na kulturę. Szacuje się, że dochody z takiego przedsięwzięcia wyniosą od kilku do kilkunastu milionów złotych. Byłyby one wystarczające do zaspokojenia potrzeb lokalnych lub wybranych celów."
Mój nieco śpiący umysł podsuwa mi na myśl rosyjską ruletkę lub gry liczbowe z udziałem bezcennych eksponatów. Czy o to chodzi w "nowym kanonie kultury polskiej"? Kanon ów ma polegać na "pogodzeniu tradycji z nowoczesnością" i jest "poważnym wyzwaniem." [s.71 programu].
"Pogodzenie tradycji z nowoczesnością jest poważnym wyzwaniem. W ostatnich dwóch dekadach kultura miała wpływ na kształt polskiej transformacji. Równocześnie jednak postrzegana była jako ostoja systemu wartości, norm i wzorów. Tym samym powrócono do podejścia martyrologicznego, romantycznego, niesprzyjającego budowaniu postaw otwartości. A przecież kultura to laboratorium przyszłości, zmienność, zróżnicowanie, pluralizm, wielość, indywidualność, pielęgnacja różnorodności kulturowej i dialogu kultur, a także czynnik budujący spójność społeczną, narzędzie walki z wykluczeniem. To również element rozwoju gospodarczego. Zadaniem państwa, samorządów i organizacji pozarządowych jest pomoc w poszukiwaniu i realizacji takiej koncepcji kultury, która uwzględniając powyższe cechy, nie zapomni o pielęgnowaniu tradycji, a równocześnie będzie współczesna i rozwojowa."
Czy kogoś w tym kontekście dziwią hece z Grunwaldem czy Westerplatte? To przecież było, wystarczyło czytać, jak Mein Kampf. I zrozumieć do czego dążą. Do ideału nowej "polityki historycznej", skutecznie wypranej z wszelkich elementów "niesprzyjających budowaniu postaw otwartości." Jeżeli chcą się otworzyć, niech wystawią zadek. Na pewno niektórzy docenią...
tags: program, PO,, kultura,, polityka,, historia,,