Miło poczytać potwierdzenie oczywistych faktów z drugiej strony barykady
"Przez dwa dziesięciolecia Międzynarodówka Komunistyczna, założona, inspirowana i kierowana przez rosyjskich bolszewików, usiłowała wprowadzić ich metody i program działania poza granicami Związku Radzieckiego. Wszędzie powoływała partie komunistyczne wzorowane ściśle na wysoce scentralizowanej i zdyscyplinowanej partii bolszewickiej i podporządkowywała je dyrektywom płynącym z centrali w Moskwie.
Wysyłała swych agentów do najdalszych zakątków ziemi. Planowała masowe wystąpienia i przewroty wojskowe w Europie, na Dalekim Wschodzie i na półkuli zachodniej. W końcu, gdy wszystkie te wysiłki zawiodły, w 1935 roku podjęła ostatnią próbę akcji politycznej, proklamując Front Ludowy. W tym ostatnim okresie, posługując się nową bronią w postaci kamuflażu i kompromisu, dokonała największego dzieła, umieszczając swoich ludzi w mediach, a nawet w instytucjach rządowych głównych państw demokratycznych.
Od samego początku aż do 1937 roku mogłem z bliska obserwować działalność Kominternu. W ciągu osiemnastu lat brałem bezpośredni polityczny i wojskowy udział w jego zagranicznych akcjach rewolucyjnych. Byłem jednym z przywódców stalinowskiej interwencji w Hiszpanii, gdzie Komintern po raz ostatni wysłał swe siły do boju.
Moja praca w Kominternie rozpoczęła się w 1920 roku podczas wojny polsko-bolszewickiej. Zostałem wówczas przydzielony do sowieckiego wywiadu wojskowego działającego na froncie zachodnim, a mającego swą główną kwaterę w Smoleńsku. Gdy armie Tuchaczewskiego posuwały się w kierunku Warszawy, zadaniem naszego wydziału była działalność na tyłach wojsk polskich: przygotowanie akcji dywersyjnych, sabotaż dostaw broni, podkopywanie morale polskiego wojska, szerzenie w jego szeregach naszej propagandy oraz dostarczanie Sztabowi Głównemu Armii Czerwonej wszelkich informacji politycznych i wojskowych.
Ponieważ nie było wyraźnego podziału zadań pomiędzy nami i agentami Kominternu w Polsce, współpracowaliśmy w jak najszerszym zakresie z utworzoną właśnie Komunistyczną Partią Robotniczaą Polski; wydawaliśmy też rewolucyjną gazetę „Świt", którą rozprowadzaliśmy wśród polskich żołnierzy.
Podczas wojny polsko-bolszewickiej Komunistyczna Partia Robotnicza Polski działała ręka w rękę z naszym wydziałem, my zaś przygotowywaliśmy ją do współdziałania z Armią Czerwoną. KPRP wykonywała wszystkie rozkazy nacierającej armii Tuchaczewskiego.
Jej członkowie pomagali organizować sabotaże, przeprowadzać akcje dywersyjne i opóźniać przywóz broni z Francji. Zorganizowaliśmy strajk w Gdańsku, by uniemożliwić wyładunek francuskiego uzbrojenia. Jeździłem do Warszawy, Krakowa, Lwowa, na niemiecki i czeski Śląsk, do Wiednia, w celu wywołania strajków i zatrzymania dostaw broni. Udało mi się przeprowadzić pomyślnie strajk kolejowy w Czechach na trasie do Bogumina, przekonując czeskich kolejarzy, że lepiej przerwać pracę niż dostarczać sprzęt wojskowy z zakładów Skoda dla Polski Piłsudskiego.
„Robotnicy kolejowi! - pisałem w ulotce - transportujecie waszymi pociągami armaty służące do zabijania waszych rosyjskich braci-robotników!".
W tym samym czasie przygotowany w razie przewidywanego zajęcia Warszawy polski rząd komunistyczny podążał wraz z armią Tuchaczewskiego w kierunku stolicy Polski. Moskwa postawiła na jego czele Feliksa Dzierżyńskiego, weterana polskiego ruchu rewolucyjnego i szefa rosyjskiej Czeka (ówczesna nazwa OGPU i późniejszego NKWD)."
Jej członkowie pomagali organizować sabotaże, przeprowadzać akcje dywersyjne i opóźniać przywóz broni z Francji. Zorganizowaliśmy strajk w Gdańsku, by uniemożliwić wyładunek francuskiego uzbrojenia. Jeździłem do Warszawy, Krakowa, Lwowa, na niemiecki i czeski Śląsk, do Wiednia, w celu wywołania strajków i zatrzymania dostaw broni. Udało mi się przeprowadzić pomyślnie strajk kolejowy w Czechach na trasie do Bogumina, przekonując czeskich kolejarzy, że lepiej przerwać pracę niż dostarczać sprzęt wojskowy z zakładów Skoda dla Polski Piłsudskiego.
„Robotnicy kolejowi! - pisałem w ulotce - transportujecie waszymi pociągami armaty służące do zabijania waszych rosyjskich braci-robotników!".
W tym samym czasie przygotowany w razie przewidywanego zajęcia Warszawy polski rząd komunistyczny podążał wraz z armią Tuchaczewskiego w kierunku stolicy Polski. Moskwa postawiła na jego czele Feliksa Dzierżyńskiego, weterana polskiego ruchu rewolucyjnego i szefa rosyjskiej Czeka (ówczesna nazwa OGPU i późniejszego NKWD)."
Za: W. Kriwicki, W tajnej służbie Stalina, Warszawa 2002, s. 36- 37.
Ps. Bezpośrednim pogrobowcem brudnej tradycji KPP jest oczywiście Gazeta Aborcza...