Unicornus Blog ®™
  Unicorn-Blog
   

NAVIGATION

HOME | Today | Archives |

Included colors
-^

WWW-World   Unicorn-Blog

..::^::..

Statystyki odwiedzin:

Σ Total Visit:
Time pią, 30 wrz 2016, 03:26:43

Online now
0 members & 0 visitors

Who is online

Online today
1 [0 members & 1 visitor]

Members activ

Geo Visitors Maps:

Geo-Visitors

Start:


Subscribe:

..::^::..

Reklamuj ten Blog! :)

Podoba Ci się mój Blog? - wklej
u siebie na stronie ten klikalny buttonik. Sprawisz, że prawda historyczna nigdy nie zgaśnie..
   Unicorn Blog
    Kod do wklejenia na stronę:
<a href="http://unicorn.ricoroco.com/nucleo/" title="Unicorn-Blog Polityka Internet Opinie" target="_blank"><img src="http://unicorn.ricoroco.com/uni.jpg" border="0" alt="Unicorn Blog" /></a>

.::^::.


Pisuję jeszcze m/n tu:

BlogMedia24.pl

..::^::..


Info o Tobie:

And what You think?  

..::^::..


Wprost24-News

Wprost24

..::^::..


Torrents of Tags

20 lipca AK Aborcza Anglia Berling Bezymienski Bielscy Blogmedia24.pl Bolek Bordziłowski CCCP Cała Cenckiewicz Chiny Czechowicz DIE Duffy Dzieje Dziennik Eberhardt Epler Europa FSB Francja Frank Gebert Gierek Gontarczyk Gross Hans Heda Hitler Humer II III III RP IPN Irving JKM Jarecki Jaruzelski Jezus KNAPP KPP KPRP Kaczyński Kataryna Kister Komorowski Konsumpcja Kozaczuk Kościół Kresy Kuroń LSD LWP Laska Lem MO Mackiewicz Majka Mars Mistewicz Miłosz NKWD NSZ NWO Naliboki Newsweek Nicpoń Niemcy Niziurski OUN Obama Ochrana PO PPR PR PRL PSL Pacepa Parowski PiS Piecuch Piotrowski Pióro Pola Polska Polski Poznań Przegląd Putin RFN RONA RP RWE Raack Radziński Rakowski Raport Replika Rockefeller Roosevelt Rosja Rumunia Ryszard SB SLD START Sierakowski Sobieski Solidarność Sowiety Speer Stalin Stallin Stauffenberg Stern Stół Szary Szechter Trocki Tusk UB UPA USA Volkoff WSI Wachowski Wałęsa Wiejska Wisla Wiszowaty ZSRS Zachód Znak Zyzak aborcza agenci agent agentura akcja alternatywy ambasador ana anonimy anoreksja antykomunizm antypolonizm antysemityzm antysowieckie aparat archiwum armia artyści aruch bajki bandy betony bezpieka biesiady bimber biurokracja blogerzy blogi blogmedia24.pl bolszewicy broń burza bzdety błędy cele cenzura chaos chemiczna chłam codzienne cywilizacja człowiek, demokracja depopulacja dezercje dezinformacja dinozaury dowcipy duchy dyplomacja dyskusje działanie dzieci dzieje dziennik dziennikarze eksport elita elitki elity encyklopedia ewolucjonizm film finanse firmy fugit fun fundusze futurologia gaz generał geopolityka gestapo gra grypa gęsia haki handel hańba historia historia, historyczna ideologia idioci imperializm informatyzacja inteligenci internet judaica kadry kalki kandydaci kant kapusie kasa katastrofa kawały kibole klasy kobiety kolaboracja komuna komunizm konfidenci konfident konserwatyzm kontrfaktyczna kontrola kontrwywiad kontynentalna korzenie kosmos kostka kraj kreatorzy kretyni krytyka kultura kłamstwa lewactwo lewacy lewica list literatura lotnicza ludowa ludzie mackiewicz mafia manipulacja manipulacje masoneria masy mceńsk media medialny mentalne metody miasto mity miłośnicy moda monarchizm mordercy morderstwa mordy must młodzież mózgu nadzorcy naród nauka nauka, nawóz nazizm nienormalność niespodzianki niewolnictwo nieznani nonsens obcy obozy obronna odjazdy okrąglak okupacja opinia opozycja ordnung pajęczyna pakt pandemia partia partyzantka pigułki piti pitu plany platforma pochody podatki podwyżki pojęciowe polityka polskość pomoc portal portale porządek powstanie pracy pranie prawa prawda prawica prehistoria, prezydent profesor program propaganda prowokacje przegląd przyszłości przyszłość psychologia psychomanipulacje publiczna quo vadis radio radykał rasy redukcje regulacje religia reptilianie rewolucja rewolucje rezonatory rosołowa rozpad rozpoznanie rusofoby rząd salon24 satyra scenariusze scifi seks sekty serwilizm siekanina skrajności socjalizm socjalizmy socjologia socjotechnika sojusze solidarność sowiecka sowiety specjalne specsłużby spin spisek społeczeństwo sprawcy sterowanie strategia struny studenci styl syf syjonizm sylwetki system szopki sztetl szulchan szyld słownik służby taktyka telewizja tempus teorie terroryzm to totalitaryzm towarzysz tradycje trendy twórcy tytuły u2 układy upadek urzędy utrwalacze walka wic wieszanie wizerunku wizje wladza wojna wojny wojsko wojskówka wolność wrogowie wspomnienia wyborcze wybory wychowanie wystawa wywiad władza władzy zamach zapłodnienie zbrodnie zdobycie zdrada ziewnik złodzieje złoto Żydzi ład ściema świat światowa żulia życia życie żydokomuna 44 1939 1941 1944 1945 1947 1952

..::^::..


 PR 
GeoStat
GeoVisitors

..::^::..

M E T A

M E T A  Fri 30 Sep 2016 03:26:43 CEST



 In memoriam of
† Lech Kaczyński †

Lech Kaczyński

 Kalendarium Archiv

 
< wrzesień 2016 >
PWŚCPSN
    1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

 Friends:


 My BLOGROLL:

Janusz Korwin-Mikke
Nczas.com
Forum Frondy
5 Władza
Rzeczpospolita.pl
Kataryna
FoxMulder
Geralt
PrawyProsty
Vagla-prawo w Internecie
Antysocjal
Audience
Venissa - psychologicznie
Socjologia internetu
Prawica.net
PerłyPrzedWieprze
Gdańszczanin
DoKwadratu
Michalkiewicz.pl
IVRP.pl
forum.sztab.org
Lear.blox.pl
Kolorowy.blox.pl
Foxx-News
www.kppis.pl
www.touch.uni.lodz.pl
niezalezna.pl
redplanetcartoons.com
nieznudzeni.pl


~.^.~

.::^::.


 Warto zajrzeć:

..::^::..


 Godne Uwagi!

www.michalkiewicz.pl

..::^::..

date27 maj 1519:48artRozważania klimatyczne

"Dalej mamy do czynienia z kwestią rzekomych okrucieństw. Jest oczywiście zupełnie możliwe, że na Wschodzie pociąg zamarza, i to nie tylko w trakcie ewakuacji, i że ludzie zamarzają na śmierć. To możliwe. Niestety, to samo przytrafia się Niemcom. Po prostu nie da się nic zrobić, jeśli jedzie się z Łodzi do Warszawy i pociąg utyka w końcu na całe godziny. Nie można wtedy winić kolei ani kogokolwiek. To wina tamtejszego klimatu. Jest to godne pożałowania w przypadku Niemców, jest to godne pożałowania w przypadku Polaków i - jeśli sobie życzycie - jest to godne pożałowania w przypadku Żydów, jeśli ktokolwiek jeszcze odczuwa żal z ich powodu. Ale nie jest to zamierzone i nie można nic na to poradzić. Myślę, że robienie z tego wielkiej afery jest błędem."

Za: P. Longerich, Himmler. Buchalter śmierci, Warszawa 2014, s. 573.

Słowa wyżej wypowiedział właśnie Himmler...

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/212554-w-rekach-niemieckich-jest-juz-sto-procent-mediow-regionalnych-bez-pieciu-tytulow

http://www.polskieradio.pl/9/299/Artykul/1112054,KLD-finansowany-przez-Niemcow-Czarnecki-PO-chowa-glowe-w-piasek

http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016442.html

tagsTags: , , , , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date03 grudzień 1417:06artPrzesłanie?

Książka jak książka. Parę ciekawostek, parę banałów i gadek szmatek o demokracji wink W jesienno-zimowe wieczory można spokojnie przeczytać, z uwagą patrząc między wiersze. Zrozumiecie skąd wyszła i kto miał interes w rozdmuchaniu. I najważniejsze, dlaczego afera wygasła...

Na stronach 103-104 książki Nisztora ("Jak rozpętałem aferę taśmową", Warszawa 2014) znajduje się ciekawy fragment i chyba zasługuje na dalsze rozważania:

"Tymczasem, zbierając przez lata materiały do przeróżnych artykułów, nasłuchałem się wielu opowieści o penetracji przez rosyjski wywiad najwyższych szczytów naszej władzy, w tym także służb specjalnych. Były wysoki rangą oficer wojskowych służb, nazwijmy go X, mieszka w luksusowej willi w Hiszpanii i jest na garnuszku Rosjan. Były szef jednej ze służb specjalnych po 1989 r. został złapany na przekazywaniu informacji rosyjskiemu wywiadowi. Sprawa rozeszła się po kościach, a ów oficer trafił pod skrzydła Amerykanów. Z kolei jeszcze kilka lat temu pracownik rosyjskiej ambasady płacił funkcjonariuszom ABW 10 tys. zł za każdą informację. Lista nazwisk będących na jego payrollu była dość długa. Niektórzy do dziś pozostają w służbie. Wspomnę też o dziennikarzu, powiedzmy J., który, wykonując swoją pracę, jednocześnie działał na zlecenie rosyjskiego koncernu próbującego przejąć Azoty. Bywał w Kaliningradzie, a przy tym regularnie spotykał się z urzędnikami państwowymi i oficerami służb specjalnych, otrzymując od nich informacje - w tym także te o klauzuli "tajne" i "ściśle tajne." Tymczasem, mająca kontakty z pracownikami rosyjskiej ambasady prostytutka, z którą utrzymywał znajomość, kilkukrotnie skopiowała dysk jego laptopa. Dodajmy do tego biznesmena T., milionera, mającego szerokie znajomości na najwyższych szczeblach władzy, który faktycznie nie tylko nadzoruje w Polsce interesy mafii rosyjskiej, ale również pracuje dla przynajmniej dwóch tamtejszych państwowych koncernów. Tę opowieść zamknijmy działającym na rzecz Rosjan pewnym urzędnikiem państwowym (w dalszym ciągu obecnym w życiu publicznym), który, mając wpływ na służby, doprowadził do przeniesienia działających na Zachodzie oficerów wywiadu na Wschód. Efekt? Ponad dwudziestu z nich zostało zdekonspirowanych."

Oczywiście, dalej dziennikarz  (strony 104-105) zaznacza, że to tylko część historii które usłyszał podczas pracy. Nie wie do końca, ile w tym plotek, insynuacji a ile prawdy...Przynajmniej tak napisał wink Nisztor pisze dalej o wzajemnym "hakowaniu":

"Najlepszym przykładem jest jeden ze znanych warszawskich mecenasów, w którego sejfie trzymane są "haki" na wiele wpływowych, będących obecnie u władzy osób. Mają się tam znajdować m.in. poświadczone notarialnie SMS-y kompromitujące ważną osobę w Polsce, spis współpracowników zlikwidowanych WSI zawierających kilkadziesiąt znanych nazwisk (w tym także dziennikarzy), liczne dokumenty niejawne, a także wiele godzin nagrań rozmów, jakie opłacani przez niego dziennikarze prowadzili ze swoimi źródłami, przekazującymi im informacje i materialy z urzędów państwowych, w tym ABW. Jestem przekonany, że dzięki takiemu archiwum wspomniany mecenas może spokojnie prowadzić swoją praktykę i nie martwić się o brak zleceń." To świat, którego nie ma w mediach.

tagsTags: , , , , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date17 maj 1422:27artSzechter czyli Szacher

Czytając "Szubienicznika. Falsum et verum" Jacka Piekary natrafiłem na ciekawy "smaczek" (strona 152 i 153). Wiem, że epoka nieco inna ale sam sposób opisu sprawia, że dłonie układają się do klaskania smile "Smaczek" pojawia się w kontekście spisku, planu porwania króla Jana Sobieskiego i oddania go w ręce Mustafy...

" - Czy to był prawdziwy szlachcic, czy farbowany lis, tego waszmościom nie powiem - odezwał się podsędek - wiem jednak, że Fryderyk von Muschin usłyszał o owym zdrajcy od pewnego węgierskiego Żyda. Paskudnik ów nazywał się Szechter, lecz wszyscy zwali go Szacher...

(...) - Cała rodzina Szechterów to łotry, kanalie i zdrajcy jeden w drugiego - ciągnął podsędek - ale ów Adam, czy też, jak Turcy go nazywają: Adem, to już łotr z łotrów największy, kanalia najbardziej paskudna z paskudnych i zdrajca, który w zaprzaństwie, renegactwie i odstępstwie wszystkich zaprzańców, renegatów oraz odstępców wyprzedził.

(...) - Waćpanowie nie uwierzylibyście, jak sprytna kanalia była z tego Szechtera. Oto wysyłał swoich agentów, głównie na południe Rzeczpospolitej, by mamili chłopków czy luźnych ludzi albo obietnicami znakomitego życia na ziemiach cesarstwa, albo mirażami pielgrzymek do miejsc świętych i zapewnieniami, że czeka ich odkupienie grzechów lub wielka świętość..." 

Wypada przyłączyć mi się do toastu bohaterów powieści Piekary: "Na pohybel wszystkim Szechterom tego świata."

tagsTags: , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date16 marzec 1420:06artFrakcja prorosyjska

Ostatnie wydarzenia pokazują, że nadal w Polsce silna jest frakcja prorosyjska. Do tej pory sądzono, że frakcja ta jest jedynie marnym odbiciem, tłem dla frakcji proniemieckiej ale przecież nic nie jest takie jak się uważa, o czym z pewnością ze sporym zdziwieniem przekonali się konsumenci mediów wiodących, gdzie rozpętano akcję "wodzu prowadź na Lwów." Jak każą, za tydzień będą szli na zachód ale na razie nie każą. Podczas nocnych rozmów Polaków zwykle pada stwierdzenie: no tak, czerwoni są sługusami Moskwy, to wiadomo. Ktoś bardziej świadomy zauważy słusznie, że polityka a co za tym idzie działania służb specjalnych zawsze wyprzedzają o kilka długości ruchy przeciwnika. Trudno zatem nie przypuszczać, że nasi słowiańscy przyjaciele nie będą utrzymywać kontaktów z KAŻDĄ frakcją na scenie politycznej. Komuś w tym momencie zapali się ostrzegawcze światełko w głowie: tak! prawica też może być inspirowana ze wschodu a nawet może być agenturą. I niekoniecznie chodzi tylko o narodowców wink

Dlaczego o tym piszę? W zbiorze wywiadów Andrzeja Nowaka "Intelektualna historia III RP. Rozmowy z lat 1990-2012", Warszawa 2013, znajduje się wywiad z Jurijem Kaszlewem (od strony 49), rosyjskim ambasadorem w Polsce (rozmowa z 1993 roku). Czytając między wierszami dowiemy się nie tylko oczywistości z SLD w tle ale i mniej oczywistych (z tamtej perspektywy) spraw. Pozory mylą. Na stronie 56 na stwierdzenie "wywiadowcy", że prezydent Wałęsa w czasie wizyty w Kijowie studził zapały prezydenta Krawczuka do stworzenia osi ukraińsko-polskiej, pan Kaszlew odpowiedział, że "doceniamy mądrą politykę waszego prezydenta." Po książkach z "Bolkiem" wiadomo już, o co chodzi...

Dalej, na pytanie, jak oceniłby swoje stosunki z kolejnymi rządami w Polsce po 1989 roku, Kaszlew stwierdza, że "z [Waldemarem] Pawlakiem na przykład udało się nawiązać od razu szczególnie dobre stosunki, mimo, iż tak krótko był premierem. Wie Pan dlaczego? Przesłał mu gratulacje Jelcyn - jako jeden z nielicznych przywódców, gdyż wielu innych traktowało Pawlaka jako wyłącznie przejściową postać w polskim rządzie. Z [Janem Krzysztofem] Bieleckim także miałem dobre, robocze kontakty. Jeździliśmy razem do Moskwy, do Gorbaczowa; graliśmy razem w piłkę, w tenisa. U pani Hanny Suchockiej byłem także kilka razy - głównie w sprawach kontaktów ekonomicznych."

Zaskoczeni liberałami we frakcji prorosyjskiej albo Pawlakiem czy obecnie Piechocińskim? Obserwując decyzje, poczynania i pewne wypowiedzi nasuwa się jedyna możliwa odpowiedź - nie.

O Janie Olszewskim ambasador nie miał za wiele do powiedzenia - "z nim spotykałem się tylko podczas oficjalnych przyjęć dyplomatycznych. Najistotniejsza jednak, chcę dodać, jest ciągłość dobrych kontaktów z waszym ministrem spraw zagranicznych we wszystkich tych rządach - Krzysztofem Skubiszewskim."

Pewnie obecny minister spraw zagranicznych mógłby się podpisać pod tymi słowami...

"Staramy się utrzymywać dobre stosunki ze wszystkimi partiami - i z Unią Demokratyczną, i z KLD [Kongresem Liberalno-Demokratycznym], i z lewicą. Na nasze przyjęcia przychodzą i [Tadeusz] Mazowiecki, i Bielecki, i [Aleksander] Kwaśniewski, i [Piotr] Nowina-Konopka. Zdarza się też, że pożartujemy sobie razem z [Leszkiem] Moczulskim."

Dzisiaj wiemy więcej ale czy chociaż znamy połowę agentury i wspierających?

tagsTags: , , , , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date19 luty 1410:59artŻydowscy kolaboranci Hitlera

Pomimo wielu zacnych książek, materiałów źródłowych, monografii i syntez, w tym wydawanych przez IPN i zasłużone małe wydawnictwa, nadal istnieje wiele tematów niebezpiecznych, zakazanych czy co najmniej "felernych" z punktu widzenia mainstreamu. Nie powinno to dziwić, skoro w mainstreamie zasiadają resortowe dzieci i "różowe świnki", jak obrazowo cały ten układ nazwał pewien znajomy historyk wink Nie tak dawno mogliśmy się dowiedzieć, np. z książek Rigga, o "żydowskich żołnierzach Hitlera" czy o nadreprezentacji osób pochodzenia żydowskiego w aparacie represji po 1944 roku. Ale nadal...wszystko przed nami i kolejne tematy czekają na odważnych autorów, wydawnictwa i...recenzentów. W tym kontekście książka Lisiaka nie jest czymś superoryginalnym (przynajmniej dla siedzących w tematyce) ale z pewnością jest wartościowa bo porządkuje i zbiera w jednym miejscu kwestie nierzadko szokujące, które przez taki ŻIH nie będą zbyt chętnie przypominane. Czy książka jest warta lektury? Z pewnością i żeby was przekonać podam kilka fragmentów:

"Z powyższej relacji Cywińskiego wynika jedna rzecz - mianowicie, podobnie jak Diamand w Krakowie, tak i Skosowski w Warszawie utrzymywali kontakt z grupami lewicowej partyzantki podległej PPR-owi. Jest to dość powszechna wiedza, że konfidenci Gestapo, zarówno Polacy [np. Hrynkiewicz - przyp. aut.] {nie zgadzam się ze stanowiskiem autora co do narodowości-Unicorn}, jak i Żydzi wiązali się z PPR-owską konspiracją i znane są przypadki "gładkiego" wchodzenia takich osób w struktury "bezpieki." Żydowscy policjanci i kolaboranci stanowili dużą część uratowanych z Holocaustu. Ironią losu nazwać musimy, że uratowali się w dużej mierze ci, którzy stanowili najgorszy i najpodlejszy moralnie element ówczesnych Żydów. Właśnie ci ludzie, którzy dorobili się na rabowaniu swych rodaków w momentach ich największego zagrożenia."

I. T. Lisiak, Żydowscy kolaboranci Hitlera, Warszawa 2013, s. 235.

"Warto zwrócić uwagę, że często mamy do czynienia z przypisywaniem zbrodni Diamanda obywatelom polskim właśnie, dlatego że meldunki zostały podpisane używanymi przez agentów polskimi nazwiskami. Jednak nazwiska i pseudonimy używane przez tych żydowskich kolaborantów zostały rozszyfrowane już w czasie okupacji. Powstaje zatem pytanie, co powoduje, że niektórzy badacze z takim uporem przypisują zbrodnie Diamanda Polakom?", ibidem, s. 240.

"Siatka kontrwywiadowcza ppor. Stanisława Szczepanka "Janusza", która oddała nieocenione uslugi, zdołała przetrwać do końca wojny. W raporcie "Nałęcza" z dnia 30 kwietnia 1944 roku pod punktem 19 figuruje informacja, iż podczas rewizji, przeprowadzonej w melinie Słani przy ulicy Blich 7, Niemcy znaleźli znaczne ilości drogocennych futer, złota, brylantów oraz obcą walutę o łącznej wartości 1 380 000 zł. Musimy mieć świadomość, że działalność żydowskich konfidentów Gestapo kosztowała podziemie - wszystkie organizacje, ale szczególnie AK - utratę setek, a może i tysięcy ludzi. Kosztowała też życie wielu ukrywających się po aryjskiej stronie Żydów. Trzeba też podkreślić, że Żydzi byli niezwykle skutecznymi konfidentami z bardzo oczywistego powodu - Polacy udzielali takiemu Żydowi pomocy, wiedząc, że każdy Żyd schwytany poza gettem był od razu tracony. I to bezwzględnie wykorzystywali żydowscy agenci Gestapo", ibidem, s. 245.

Niewygodny temat dla "żihystów" i resortowych dzieci. Gdyby głębiej pogrzebać w kwitach okaże się, że w wielu grupach było więcej konfidentów żydowskich niż polskich, a przecież taki obraz nie pasuje do wypracowanej latami koncepcji pedagogiki wstydu...

tagsTags: , , , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date08 grudzień 1321:29artCzłowiek z teczki

Gdy widzę gdzieś nazwisko pana Cenckiewicza w zapowiedziach wiem, że będzie dobrze i z niecierpliwością czekam na książkę. Rzadko jestem zawiedziony chociaż niektóre ostatnie produkcje były lekko słabsze. A z pewnością mniej strawne, nie tylko dla przeciętnego czytacza czy oglądacza. "Człowiekiem z teczki" S. Cenckiewicz potwierdził, że ma i publicystyczny pazur i co tu dużo pisać, książkę czyta się naprawdę dobrze. Nie tylko dlatego, że zrezygnowano w przypisów. S. Cenckiewicz na pierwszy rzut oka nie pisze niczego nowego i ktoś mógłby stwierdzić, że nie warto wydawać kasy na skróconą wersję wcześniejszych ustaleń. Ale jest to wrażenie mylne. "Wałęsa. Człowiek z teczki" podsumowuje pewne wiadomości na temat "Bolka" i będzie miał o wiele większą siłę rażenia, nawet jeśli zostanie przemilczany w mediach. Jedno jest pewne, po lekturze książki nie mam już żadnych wątpliwości co do tak wstrętnej postaci jak Wałęsa. A podejrzewam, że to nie koniec - odnośnie związków z wojskowymi specsłużbami i kto wie jakimi jeszcze. Trudno w ogóle wykrzesać z siebie jakiekolwiek resztki sympatii dla "wodza", który sam obalił komunę - i nie sądzę aby Cenckiewicz przesadzał. Czas na ostateczne odbrązowienie zakłamanego mitu Wałęsy! Sami poczytajcie:

"Wokół osoby ojczyma Lecha jest sporo niejasności. Wspomniana już Izabela Wałęsa snuła o nim przed laty fantastyczne opowieści, jak to uciekł spod bramy obozu koncentracyjnego w Dachau, ukrył się w stodole, gdzie zaopiekowała się nim młoda Niemka, z którą miał romans" (strona 25).

Akcja z nielegalnym posiadaniem pistoletu przez Stanisława Wałęsę jest co najmniej dziwna zważywszy na zakończenie - umorzenie śledztwa przez bezpiekę z uwagi na...nieświadomość i nieznajomość przepisów. Nasuwa się prosty wniosek:

"Niemniej jednak w toku postępowania śledczy z PUBP w Lipnie przypomnieli o zebranym na niego "komprmateriale"(prawdopodobna współpraca z SS podczas wojny), który stoi w sprzeczności z opinią zawartą w cytowanym wcześniej uzasadnieniu umorzenia postępowania" (strona 27). Jak pisze dalej Cenckiewicz:

"Nieznana historia Stanisława Wałęsy, jego nie do końca wyjaśnione związki z okupantem, zachowanie i sposób argumentacji w rozmowach z funkcjonariuszami bezpieki - wszystko to bardzo przypomina późniejsze losy samego Lecha Wałęsy. On również będzie miał w przyszłości sprawę związaną z nielegalnym posiadaniem broni, która podobnie zostanie w niejasny sposób "skręcona" [strona 28].

Postawa moralno-polityczno właściwa. Nie zanosiło się na buntownika, tym bardziej, że bracia Lecha również angażowali się w budowę "ludowej" ojczyzny. Co ciekawe, "odrębną grupę komunistycznych aktywistów stanowią dalsi krewni Lecha Wałęsy z okolic Popowa, Lipna, Włocławka i Dobrzynia. Wielu z nich nie miało oporów, by tuż po wojnie wstępować w szeregi bezpieki i milicji, co dokumentują liczne dokumenty w bydgoskim IPN" (strona 29).

Brak pomysłu co dalej prowadził do zadym a "drużyna Wałęsów" budziła postrach w okolicy. Skradziona broń z jednostki i sprawa "zaginionego" silnika po raz kolejny wzbudziła zainteresowanie odpowiednich służb ale...skończyło się na tym, że sprawę uznano za wyjaśnioną po rewizji, która niczego nie wykazała (sam zainteresowany liczył się z taką możliwością i chciał usunąć trefne fanty). Niemniej po zakończonej - wyjaśnionej sprawie zlecono...kontrolę operacyjną "obywatela Lecha Wałęsy."

Epizod podrywacza i nieślubnego dziecka był już opisywany, samo zakończenie jednak dowodzi, że żyjemy w państwie potworku a ktoś w cieniu nadal chroni Wałęsę za cenę niszczenia grobów...Ten rozdział dobitnie pokazuje charakter (lub jego brak) dawnego prezydenta. Cenckiewicz opisuje jak skierował do USC w Lipnie i Fabiankach prośbę, w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, o okazanie aktu urodzenia i zgonu Grzesia. Odmówiono (!!!) - Cenckiewicz napisał, że sprawa jest kuriozalna ponieważ w uzasadnieniu powołano się na ustawę o ochronie danych osobowych, która nie dotyczy osób zmarłych i bełkotliwie próbowano powoływać się na osoby publiczne i prywatność osób. Cenckiewicz złożył odwołanie i zapowiedział dalszą walkę w sądzie administracyjnym z wójtem gminy Fabianki.

Interesujący jest wątek Danuty. Jak podsumował Cenckiewicz:

"Danuta i Lech, swoim pochodzeniem i lumpenproletariacką mentalnością, pasowali do siebie. Podobne korzenie, patologie rodzinne, traumy z dzieciństwa i silna wola ucieczki do wielkiego miasta" (strona 71).

Sprawa z wygrywaniem pieniędzy w totolotka jest tak kuriozalna, że nawet nie warto jej opisywać. Lepiej poprzestać na stwierdzeniu, że:

"Zdumiewające, że Wałęsa wygrywał regularnie, niemal każdego miesiąca, a czasami i co tydzień" (strona 75).

To samo tyczy się sprawy "pań do towarzystwa."

Komu "nie szkodził"? Na liście znajdują się nazwiska: Jerzego Górskiego, Kazimierza Szołocha, Henryka Lenarciaka, Henryka Jagielskiego, Jana Jasińskiego, Mieczysława Tolwali, Alfonsa Suszka, Jana Miotka, Bogdana Opali, Czesława Gawlika, Czesława Karpińskiego, Józefa Animuckiego, Jana Górskiego, Szczepana Chojnackiego, Klausa Bartela, Ryszarda Zająca, Maksymiliana Szmudy, Jana Weprzędza...

Cenckiewicz przytacza zeznanie majora Stachowiaka, który prowadził dokumentację "Bolka" na przełomie lat 1970/71. Najciekawszy wydaje się wątek współpracy z WSW - "w trakcie sprawdzeń otrzymałem z zarządu WSW w Warszawie informację, że Lech Wałęsa figuruje jako były tajny współpracownik WSW.

(...) Z notowań operacyjnych prowadzonych przez Centralę - Biuro "C", tj. archiwum milicyjne rejestracji wynikało, że Lech Wałęsa figuruje również jako byłe źródło informacji. Nie pamiętam dokładnie miejsca, ale chodzi chyba o rejon Lipna, tj. jedna z jednostek tego rejonu zarejestrowała Lecha Wałęsę jako byłe, krótkotrwałe źródło informacji" (strona 140).

Z dalszej części książki wynika, że o Wałęsie (praktycznie o każdym aspekcie jego życia) wiedziało dużo osób i z różnych grup i niespecjalnie im to przeszkadzało. Trudno mi określić stopień odpowiedzialności działaczy "Solidarności", którzy sądzili, że lepiej zachować jedność i nie szkodzić idei. Tak samo mam mieszane odczucia względem notabli Kościoła. Zamiast przeciąć wrzoda zdecydowano się na układ i mamy to, co mamy...Jedno jest pewne - oni również są odpowiedzialni za konsekwencje a są one poważne. Parawan i ciemne geszefty - takie wnioski się muszą nasuwać po lekturze książki. Ona nie jest wstrząsająca, jest smutna i straszna.

Co tu można napisać więcej? Wałęsa jawi się jako klasyczny wytwór służb specjalnych.

Akta nie płoną panie Wałęsa. Jeszcze masz czas ale szybko ucieka...

tagsTags: , , , , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date10 listopad 1319:24artCud nad Wisłą Wolskiego

Książka nie jest jakimś wybitnym osiągnięciem pisarza znanego z ciekawych pomysłów. Niemniej jest parę ciekawostek a dla osób parających się politykowaniem odszyfrowywanie (dość łatwo zresztą zakodowanych) pseudonimów postaci tworzących naszą scenę polityczną po 1989 może być lekką rozrywką. Książka jest raczej dla stałych fanów. Osoby postronne zaczynające przygodę z Wolskim mogą ją szybko zakończyć wink Smaczki są i nie będę o nich pisał. Osobiście miałem frajdę z lektury i podejrzewam, że autor równie dobrze się bawił jak ja.

Pomysł jest dość oklepany:

"12 września 1989 roku Anioł zawiera pakt z Diabłem. Na rok Anioł dostaje Polskę dla siebie, Diabeł usuwa się w cień. Skutek jest natychmiastowy i zaskakujący - Lech Wałęsa pewnego poranka budzi się i odkrywa, że: zna perfect kilka języków, w tym łacinę, przeczytał, zrozumiał i zapamiętał wszystkie najważniejsze rozprawy filozoficzne, jest erudytą, rozsądnym strategiem, logicznym mówcą. Sielanka? Nie, ostra satyra polityczna, w której występują najważniejsze postaci ostatnich 20 lat polskiej historii: Tadeusz Mazowiecki, bracia Kaczyńscy, Bronisław Geremek, Jacek Kuroń, Adam Michnik i inni. Ale Wolski dał Aniołowi tylko rok. Jakie będzie wejście Diabła, kiedy pakt wygaśnie?"

http://multibook.pl/pl/p/Marcin-Wolski-Cud-nad-Wisla/1009

Czytałem recenzje dość miażdżące i są one wg mnie kompletnym nieporozumieniem wynikającym z kilku kwestii: braku oczytania i zanikającej umiejętności czytania między wierszami oraz braku poczucia humoru. Rozumiem jeszcze krytyczne recenzje z lewej strony, tej bardziej piekielnej i komuszej ale z prawej? Panowie, nauczcie się czytać albo wróćcie wypasać kury...

O czym zatem jest książka? Pokazuje alternatywy czyli odkłamuje największy mit Michnika i spółki wespół z różowymi fotelami i towarzyszami generałami. Odkłamuje mit, że "tak musiało być skoro doszło." Swoją drogą, piewcy mitów wychodzą prosto z...marksistowskiej historiografii i pewnie się tym szczycą :>

To, co znamy jako rzeczywistość polityczną Polski w końcu 2013 mogło wydarzyć się zupełnie inaczej i w zasadzie zgadzam się z Wolskim co do pewnego wydarzenia, do którego realnie nie doszło - ekspiacji Wałęsy.

Za pomysł z powrotem do II RP stawiam piwo. Wolski celnie ukazał, że tak naprawdę w 1989 za wiele się nie zmieniło, oprócz wymiany kilku stołków, wyprowadzenia sztandaru, towarów w sklepach i przyśpieszonej wyprzedaży wszystkiego dookoła. Kto zatem jest winien, że wizja nakreślona w książce nie spełniła się? Agenci, agenci, agenci...Ale jak uczy historia, można wrócić do pewnych idei i pomysłów w sprzyjającym momencie. Czekam z niecierpliwością na uchylenie wszystkiego po 1944, powrót do II RP i wyczyszczenie kraju z agentury. Nawet za cenę pomlaskiwań dziadków o polowaniu na czarownice i "co powie świat." Mam to gdzieś. Chcę żyć w normalnym kraju. Bez chujowych autorytetów i kurw udających dziewice.




tagsTags: , , , , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date17 wrzesień 1322:42artRzeczpospolita zwycięska Szczerka

Pamiętam dyskusje związane z pierwszą książką P. Zychowicza. Padały różne sformułowania, od przychylnych po "utajoną opcję niemiecką" czy nawet sugerowano pisanie historii na nowo. Książka Szczerka jest czymś zupełnie innym. Śmiem twierdzić, że obok historii alternatywnych ona nawet nie stała. Inny przebieg dziejów służy Szczerkowi do naszkicowania sytuacji II RP "bez upiększeń" i mitów, jak sam pisze. Niestety, nie udało mu się. Chęć opisania "prawdziwego" obrazu II RP przywiodła Szczerka do punktu gdzie spotyka się on...z komunistyczną propagandą i tradycją odbrązawiaczy. Niby wszystko jest w porządku, facet pisze twarde i brutalne fakty ale...sam sposób takiego podania już sugeruje, że coś nie jest tak jak zapowiada autor. Sam jestem wrogiem "rautowego" opisywania rzeczywistości przedwojennej Polski ale bez przesady z ukazywaniem tylko złych stron. Odczuwa się dziwną satysfakcję autora z opisywania wielu spraw - sporo jest niestety spłyconych lub zniekształconych (biedni Żydzi i Ukraińcy no i ten antysemityzm). W pewnym momencie zastanowiłem się (nie znam autora) czy nie jest jakimś lewicowcem. Odniosłem bowiem wrażenie, że niespecjalnie lubi swój kraj a książka jest takim lekarstwem na falę "zychowszczyzny." Teoretycznie mamy wizję mocarstwową, z której powinniśmy się cieszyć (pomijam banalność i nierealność założeń, że zachodni alianci nam pomogą a Stalin będzie patrzył) ale...książkę zamyka swoisty reportaż z II RP w 2013. I tutaj odjazd na całego. Sytuacja przedstawiona tak jakby nie było żadnego alternatywnego przebiegu dziejów (wplecione pojedyncze elementy) i napisana piórem człowieka widzącego blokowiska, zło, "łyse pały" i jedną wielką beznadzieję - mówiąc krótko: lewacka agitka. Przesadzam? Zaraz podam odpowiednie cytaty.

Całkiem fajny temat został ewidentnie spaprany (a może tak miało być?). Sami wiecie, że jestem fanem kontrfaktycznych wizji i pomimo zniesmaczenia książką Szczerka zauważę parę pozytywów: kolorowa wklejka ze starymi plakatami i własna wizja artystyczna - bardzo fajne. Wplecione w tekst próby literackie sugerujące autorstwo postaci znanych w wersji alternatywnej (Wańkowicz, Witkacy, Gombrowicz) czy pomysł podziału Niemiec i stworzenia np. państw słowiańskich - cieszą aż chciałoby się napisać, czemu nie ma więcej? Łebkowe potraktowanie kwestii mniejszości narodowych, kiepskie tło polityczno-historyczne i śmieszne potraktowanie sprawy kolonii dla Polski oraz wspomniane już zakończenie reportażem dennym jak kilometr mułu sugerują, że autorowi zwyczajnie brakło wyobraźni na stworzenie alternatywnego świata z sensem. Zdarzają się i ciekawostki (osobiście nic nowego się nie dowiedziałem) ale rozdział II, w którym autor niechlubnie nawiązuje do historiografii PRLu zamiłowaniem do liczb (kwestia wsi, dróg, miast i klas) po prostu nudzi.

Już na początku można się zadumać przy opisie karabinów Ur - sugestie, że niby nie wiedzieli o nich polscy żołnierze (s. 24) budzą lekkie podniesienie brwi, zdanie ze strony 30, że II RP nie przypominała III i bardzo się od niej różniła początkowo sprawia, że odruchowo kiwamy głową. Do momentu, gdy pada stwierdzenie: "I to przeważnie - choć były wyjątki - bardzo mocno in minus." Można i tak ale miało być bez mitów smile III RP dokumentnie spaprała wszystko, co było można. Po co pisać takie dyrdymały?

Szczerek dalej rozpracowuje kwestię estetyki miast. Ale nie napisze wprost o przyczynach, dopiero nieśmiało, na stronie 39 pada zdanie: "Nalewki zresztą - i cała dzielnica żydowska wokół nich się rozciągająca - były osobnym jakby światem. Było to najbardziej ruchliwe i zatłoczone miejsce w Warszawie - ale i nieporządne, zabudowane marnej jakości kamienicami, które miały chyba wszystkie wymienione przez Starzyńskiego mankamenty." No tak, jeszcze ktoś by oskarżył o antysemityzm...

O dworkach ziemiańskich autor ma raczej kiepskie mniemanie, nazywa je "pozostałościami epoki feudalnej". Ale dalej przyznaje, że dzięki nim przechowała się polska wspólnota. Takie podejście jest dość częste w książce, co nie wpływa dobrze na odbiór treści, instynktownie zaczynamy być nieufni. Tym bardziej, że sam tekst sprawia momentami mocno ironiczne wrażenie (nawet w części mocarstwowo-alternatywnej) - użyłbym nawet słowa: drwina.

O mniejszościach (biednych i uciskanych) tylko dobrze a "antysemityzm w Polsce międzywojennej był silny" (s. 55). Opis lukrowany i cukierkowany osób pochodzenia żydowskiego włączających się w polskie życie nie przekonuje mnie szczególnie w przypadku Forda i Lejtesa (trudno mówić o ich popularności). Zabrakło Waszyńskiego. Zabrakło aktorów. II RP określona mianem "coś pomiędzy Rosją Putina a Ukrainą Janukowycza" zakrawa na kpinę i powielanie obraźliwych stereotypów. Pojawia się i osławiona Bereza, raczej opisana neutralnie (w dalszej części książki zostaje już wykorzystana o wiele gorzej). Zabawnie brzmi tekst ze strony 65, że cła tranzytowe były jednym z powodów uporu Polski w 1939 bo...były ważną pozycją w budżecie i że bez tych wpływów budżet mógłby się zawalić - bajki na kijku.

Rozwinięcie części alternatywnej jest żałosne. Autor sugeruje wszystko co najgorsze i on to wie, na pewno pacyfikowalibyśmy mniejszości i ludność w koloniach a szczególnie tych biednych Niemców wyganianych z terenów zajętych... Kuriozalna wersja zdarzeń biorąc pod uwagę przyjęte założenia. Szczerek nie wierzy, że "cud" jak nazwał alternatywną wizję wygranego września i klęski niemieckiej oraz zbudowanie Międzymorza i stworzenie państw słowiańskich w Niemczech ostałby się dłużej. Jest zwolennikiem tezy, że na dłuższą metę II RP udławiłaby się nabytkami i musiało by dojść do zmian w wyniku wewnętrznych zmian (tutaj padają trzeźwe jak rzadko w tej książce zdania o zmianie struktury społecznej w PRL i że w przypadku nieco innego wariantu ludzie byliby ci sami - PRL pełnymi garściami czerpała z dziedzictwa II RP, oczywiście w ogóle się nie przyznając do tego). Szkoda, że zawsze przy wyborze określonego wariantu w scenariuszu Szczerek wybiera ten najbardziej pesymistyczny i co tu dużo pisać, uwłaczający naszej godności narodowej.

Mam wrażenie, że powielane są tutaj tezy niemieckiej propagandy, pojawia się zresztą kontekst europejski i "zmarnowania" Ziem Północno-Zachodnich przez Polaków. Wątek żydowski dziwnie wiele miejsca zajmuje - użalanie się, ile polskie miasta straciły po zniknięciu elementu żydowskiego albo aluzje do kiepskiej soft power polskiej kultury (w rzeczywistości Niemcy szybko się polonizowali a niby "wyższa" kultura...) sprawiają, że człowiek zastanawia się nad sensem powstania książki, bo na pewno nie powstała "ku pokrzepieniu serc" jak pierwsza książka Zychowicza. Jeśli ktoś uważał Zychowicza za forpocztę niemieckości i podskórne przemycanie różnych treści wybielających Niemców niech poczyta Szczerka. Trochę się zdziwi. A książka jest wredna.

Cytat poniższy (s. 211) można odnieść do naszej rzeczywistości i prawdziwy sens książki będzie jasny jak słońce: "Dlatego na początku lat pięćdziesiątych, co akurat zbiegło się z objęciem urzędu przez nowego Naczelnego Wodza, ogłoszono uroczyste zakończenie protektoratu i proklamację dwóch niepodległych państw: Dolnego Śląska i Pomorza. Państwa te zobowiązywały się chronić polską mniejszość (lokalni Polacy, w poczuciu zdrady ze strony polskiego państwa, masowo stamtąd wyjeżdżali) i pozostawały pod polską okupacją, podobnie jak Łużyce i Brandenburgia-Meklemburgia."

Zabawne w tym kontekście wydają się słowa ze strony 12 odwołujące się do wizji P. Zychowicza, Szczerek wizję ową nazywa "koszmarną" :> A jak nazwać pseudohistorię alternatywną Szczerka? Czy warto czytać? Z pewnością żeby uzmysłowić sobie kilka kwestii z zakresu propagandy. Czy kupować? Stanowczo nie.

tagsTags: , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date21 lipiec 1320:44artLech Kaczyński - biografia polityczna

Potężna książka, ponad tysiąc stron, czterech autorów ale pozostawia mnie z pewnymi dziwnymi odczuciami. Książka warta lektury, być może warta zakupu ale...właśnie, są ale. Książka jest biografią polityczną, więc na wstępie mamy zakreślony obszar zainteresowań. Fragmenty osobiste i rodzinne również są ale potraktowane po łebkach. I to jest mój pierwszy zarzut. Tym bardziej, że pierwsze pięć rozdziałów opracował S. Cenckiewicz, do tej pory znany z drobiazgowego wręcz szukania i przedstawiania różnych źródeł. Rozdział pierwszy mnie osobiście rozczarowuje ("Warszawiak 1949-1971"), napisany głównie w oparciu o relacje rodzinne i utrzymany w dość górnolotnym tonie. I to mnie niemile zdziwiło (Cenckiewicz w końcu!), na szczęście fotografie we wkładce pozwalają podryfować w klimaty do przemyśleń własnych.

Prawdziwa "zabawa" z książką zaczyna się od rozdziału trzeciego ("Doradca 22-31 sierpnia 1980"), można sporo się dowiedzieć, szczególnie faktów mniej znanych a nawet zaskakujących. Nie będę psuł nikomu przyjemności lektury, wspomnę jedynie o podrozdziale "Zapasowy wariant "B", grach bezpieki, oczywiście o "Bolku" nie trzeba przypominać. Cenckiewicz odkurza fakty przekłamane lub zapomniane i za to należą mu się brawa. Czytając rozdział trzeci i czwarty ("Solidarny 1980-1981") łatwo można prześledzić sprawę rozpracowywania "Solidarności" oraz samego "Bolka" a nawet różne wątki z życia L. Wałęsy wink Walki frakcyjne (niedoszły zamach Kuronia- od strony 201), "gwiazdozbiór", operacje windujące i eliminujące potencjalnych rywali Wałęsy przeprowadzane przez agenturę bezpieki dają obraz sytuacji. Jakiej? Na pewno smutnej. Magdalenka i proces fraternizacji z komunistami obalają wiele mitów Michnika i ski.

Dalsze rozdziały autorstwa A. Chmieleckiego, Anny K. Piekarskiej i J. Kowalskiego są. Tyle mogę napisać. Nie są złe ale czegoś brakuje i dlatego książka wydaje się rozdęta, pisana trochę na siłę, być może w pośpiechu. Warte lektury są: "Państwowiec 1990-1993", szczególnie fragmenty dotyczące konfliktu z Wałęsą i lustracji, szafy Lesiaka czy dodatki związane z funkcją prezesa NIK.

Jeśli ktoś miał wątpliwości co do roli L. Kaczyńskiego i brata w ruchu solidarnościowym z pewnością zmieni zdanie, mimo, że parę wydarzeń jest opisanych po łebkach, co stanowi według mnie wielki błąd. Jeśli ktoś miał (jeszcze) wątpliwości co do roli L. Wałęsy, straci je całkowicie. I to też jest zasługa książki. Wymowne są załączone zdjęcia w drugiej części książki. Jedno zdjęcie jest szczególne (wkładka między stronami 768 i 769): "Uroczystość w siedzibie wywiadu cywilnego. Płk Aleksander Makowski - naczelnik walczącego z "dywersją ideologiczną" Wydziału XI Departamentu I MSW otrzymuje odznaczenie. Obok niego widoczny mjr Sławomir Petelicki. Płk Makowski osobiście nadzorował najważniejsze operacje wymierzone w solidarnościowe podziemie (również w Trójmieście). Mimo tego w wolnej Polsce współpracował z Urzędem Ochrony Państwa i Wojskowymi Służbami Informacyjnymi."

Osobiście pozbyłem się wszelkich wątpliwości po lekturze książki (głównie fragmenty autorstwa Cenckiewicza), odnośnie bezpieki, tzw. III RP. Nie mam także żadnych wątpliwości odnośnie zabójstwa L. Kaczyńskiego i innych w Smoleńsku. Albo opcja zerowa albo Finis Poloniae...

tagsTags: , , , , , , , , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..


date30 czerwiec 1311:39artJak żyje nowa klasa?

Jednym z pierwszych wyłomów w blokadzie informacyjnej była ucieczka niejakiego Światły, czyli Fleischfarba  na Zachód. Nie wiem czy była to sowiecka prowokacja aby rozpocząć operację odbijania światła wink w lustrach i tworzenia miraży wysoko uplasowanego kreta w zachodnich służbach specjalnych (od Światły, przez Goleniewskiego aż do Kuklińskiego), czy prawdziwa ucieczka aby rozpocząć kosmetyczne zmiany (jednak dające wiele innych zmian dla zwykłych, prześladowanych ludzi) systemowe. Jedno jest pewne, cykl audycji w RWE spowodował trzęsienie ziemi wśród partyjnej wierchuszki. Po emigracyjnej wtopie z "aferą Bergu" RWE o wiele sensowniej działało na polu propagandy (białej, szarej i czarnej propagandy), tak bardzo, że aż Nowak dostał "treuhanderem" w nos.

Obserwując dzisiejsze zmagania z zegarkami, garniturami, garsonkami i cygarami nietrudno zauważyć, że wszystko już było, zmieniają się jedynie szyldy. "Liberałowie" świetlikowi i pokojowi czerpią pełną garścią od patnera z okrąglaka. Pod pewnymi względami, znacznie ich przewyższając, o wiele lepiej działając propagandowo, zgodnie z klasycznym hasłem spinu: kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą. Od Hitlera przez Stalina aż po PR.

"Nowa klasa" ma w głębokim poważaniu zwykłych ludzi, w końcu na nich wyrosła i na nich pasożytuje. Aspiracją wielu zwykłych jest dostęp do żłoba i gnojenie innych, tak jak robią to dzisiejsi władcy. Mentalność fornala niestety jest całkiem popularna w społeczeństwie, w którym podtrzymuje się prymitywne instynkty za cenę spokoju społecznego.

Jan Nowak (Zdzisław Jeziorański) w swoich wspomnieniach z cyklu "Wojna w eterze", Polska z oddali z lat 1956-1976, Londyn 1988, strony 75-77, wspomniał inną sprawę, mianowicie we wrześniu 1958 roku wśród pasażerów, którzy poprosili o azyl w Szwecji znalazła się pani Irena Świat-Ihnatowicz, łączniczka AK, przesiedziała w więzieniu, wyrzucano ją z pracy za "złe" pochodzenie aż w końcu została zaangażowana do prowadzenia domu ministra budownictwa przemysłowego, Czesława Bąbińskiego. Audycje, nagrane z nią, świadkiem epoki, przedstawiały przywileje i luksusy "właścicieli" ludowej Polski. Cykl był prawie tak popularny jak ten ze Światłą. Sklepy specjalne nie zostały zlikwidowane, zostały przykryte:

"Żywność w sklepie specjalnym była o 25% tańsza niż gdzie indziej. Wszystko inne: telewizory, lodówki, dywany, futra- minister, czy jego żona, tylko wybierali. Rachunki płaciło ministerstwo. Wszystko, z wyjątkiem futer i ubrań, żony mogły kupować w dowolnych ilościach. Nadwyżki sprzedawane były przez szoferów i służbę na bazarach Szembeka i Różyckiego z zyskiem często wielokrotnym. Do obowiązków pani Ihnatowiczowej należało kupowanie w sklepie specjalnym papierosów "Wawel" za dwieście pięćdziesiąt złotych i odsprzedawanie ich w kioskach "Ruchu" za podwójną cenę.

Bąbiński z trojgiem dzieci mieszkał w luksusowej willi przy ulicy Filtrowej 11. Zatrudniał służbę złożoną z sześciu osób. Wszyscy byli na fikcyjnych etatach ministerstwa i otrzymywali płace z kasy rządowej. Obrazy do jego domu wypożyczała pani Ihnatowicz z "Zachęty." Za same kwiaty w mieszkaniu ministerstwo płaciło sześćset złotych miesięcznie. Dzieci ministra korzystały ze specjalnego przedszkola w "Łazienkach", a latem w "Tatrogrodzie" w Zakopanem i willi "Hanulka" w Rabce."

Pałace, pływalnie, korty, stawy, tor saneczkowy dla dzieci, stajnie, kucyki, meble i obrazy "wypożyczane" na wieczne nieoddanie. Kosmetyki, wille, alkohole. Jak widać PO pełną garścią czerpie z doświadczeń komunistycznych nababów.

tagsTags: , , , , , , , ,  

CatCategory: General AutorPosted by: unicorn add commentsComments are temporarily disabled..