Rok 1977. Wizyta Cartera w Polsce. Zwracając się do tłumu, prezydent powiedział, że "przybył tu by poznać opinie Polaków i zrozumieć ich pragnienia dotyczące przyszłości" (to learn your opinions and understand your desires for the future). Następnego dnia w prasie pojawiła się wzmianka o "żądzach co do przyszłości".

Tłumacz dał ciała

Sam zainteresowany wyjaśniał, że wizyta nie wzbudziła zainteresowania i dziennikarze wymyślili całą historię...
Czasami tłumacz może nie tylko przypadkowo zmienić losy świata ale i mu zaszkodzić

Podczas pewnego wystąpienia delegata sowieckiego na ważnej konferencji międzynarodowej padło takie sformułowanie:
"W ogorodie buzina, a w Kijewie diedka" (W ogródku rośnie czarny bez a w Kijowie mieszka dziadek).
Jest to rosyjskie przysłowie oznaczające mniej więcej, że nie można porównywać dwóch różnych rzeczy- amerykańskie- mixing apples and oranges. Tłumacz nie znał tego przysłowia i zaryzykował, przetłumaczył to jako..."Źle się dzieje w państwie duńskim".
Wszystko było OK ale nagle wystąpił delegat Danii i wniósł protest przeciwko nieuzasadnionemu obrażaniu Danii przez sowieckiego delegata i rozpoczął przemowę o demokracji a krajach totalitarnych- wyraźna aluzja do ZSRS.
Dyplomata sowiecki nie wiedział o co chodzi. Nic nie mówił o Danii. Na wszelki wypadek wyraził swoje oburzenie wobec tej "prowokacji".
Zawsze można tłumacza rozstrzelać, jak w znanym kawale o Churchillu i Stalinie :>>
Poszukując bonmotów zajrzyjcie do wspomnień tłumacza rodem z ZSRS- Igora Korcziłowa- Kulisy dyplomacji. Historyczne rozmowy na szczycie we wspomnieniach rosyjskiego tłumacza, Warszawa 1998.