You are currently viewing archive for 22 May 2007
22 May 0722:34
Rozmowy z Sowietami
"Nazajutrz po przybyciu, po nocy dość niespokojnej, zasnąłem dopiero nad ranem. Na dobrą sprawę należało mi się co najmniej trzy dni odpoczynku. Około godziny jedenastej przed południem sąsiad, który rąbał dla nas drzewo, przyszedł do domu z oznajmieniem, że politruk z placówki przyszedł i pyta, czy „pan doktor" jeszcze śpi i czy można wejść do domu. Trudno mi było zwlec się z łóżka, ale miarkowałem, że nas co najmniej zawiodą na placówkę, przeto z miejsca ogoliłem się i przygotowałem się jako tako do drogi. Politruk, młody człowiek w wieku około dwudziestu ośmiu lat, wraz z nieco starszym uzbrojonym podoficerem oczekiwali mnie w jadalni. Byli obaj poważni, nadęci. Przywitałem się swobodnie, wywołując tym pewne zakłopotanie. Należy przypomnieć, że politruki, czyli polityczni kierownicy armii, powstali z komisarzy politycznych, przydzielonych do armii i mieli nadzór polityczny, prawdę mówiąc polityczno-policyjny nad żołnierzami. W każdym niemal oddziale zaczynając od plutonu był oprócz dowódcy politruk. Z powodu dwoistości władzy, co, jak wiadomo, w czasie późniejszej wojny z Niemcami miało kłopotliwe, rzekomo nawet szkodliwe skutki, w rezultacie już w pierwszym okresie wojny rosyjsko-niemieckiej skasowano politruków. Nasz politruk o nazwisku ukraińskim, chociaż Ukrainiec, rozmawiał ze mną po rosyjsku. Był wytrenowany w rzemiośle policyjnym i służbisty. Jako funkcjonariusz podrzędny mówił z żalem że należało już wczoraj w nocy od razu szczerze, uczciwie i z zaufaniem zgłosić się na placówce, bo do Związku Sowieckiego należy mieć zaufanie i wszyscy obywatele mają zaufanie do sowieckiej władzy
22 May 0721:49
Tu Brzoza...
"Gangster Piotr W. pseudonim Generał w latach 2001 – 2002 siedział w katowickim areszcie w celi obok z Ryszardem Boguckim, obecnie podejrzanym o współudział w zabójstwie generała Papały. Bogucki nie wiedział wtedy, że jego kompan jest policyjnym agentem i przekazuje prokuraturze jego grypsy i listy. Znamy treść jego wyjaśnień z 7 września 2001 r.
"Generał" powiedział śledczym, że według Boguckiego były trzy osoby, które tak naprawdę zleciły zabójstwo Papały: – Mówił o nich jako o ludziach będących na bardzo wysokich stanowiskach. Kim są te osoby? Tego oficjalnie nie wiadomo. Na razie Edward Mazur, polonijny biznesmen z Chicago, oraz Andrzej Zieliński ps. Słowik, jeden z hersztów gangu z Pruszkowa, są jedynymi podejrzanymi o zlecenie zabójstwa byłego szefa policji. – Bogucki nie wymieniał mi ich nazwisk, gdyż, jak twierdził, jest to lepsze dla mojego bezpieczeństwa i mojej rodziny – mówił „Generał“ prokuratorowi.
Okazuje się, że Bogucki chciał szantażować swoją wiedzą tajemniczych zleceniodawców. – Powiedział, że w przyszłości będziemy mieli z nich ogromny zysk finansowy, albowiem te osoby pomogą nam w zarobieniu wielkich pieniędzy – wyjaśniał w 2001 r. Piotr W. Trzy lata później "Generał" powtórzył swoje wyjaśnienia już jako świadek koronny w śledztwie w sprawie zabójstwa gen. Papały.
"Generał" w latach 2001 – 2002 musiał się w końcu dowiedzieć czegoś więcej od Boguckiego o nieznanych zleceniodawcach i Mazurze. Jego tajne, szczegółowe zeznania trafiły bowiem do amerykańskiego prokuratora Mitchella Marsa, który w imieniu Polski będzie dziś walczył przed sądem w Chicago o ekstradycję Mazura. – Nie informujemy o załącznikach do wniosku o ekstradycję – powiedział "Rz" Zbigniew Jaskólski, rzecznik warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej, która prowadzi śledztwo w sprawie mordu na Papale.
Czy Piotr W. jest wiarygodny? Potwierdził to sam Bogucki. "Gazeta Wyborcza" ujawniła rok temu, że złożył on skargę do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu na policję za to, że podsunęła mu swojego agenta, czyli właśnie "Generała". — Piotr W. wyciągał pewne informacje od mojego klienta i je wykorzystał w sprawie przeciwko niemu. To jeden z zarzutów złożonych w skardze do Trybunału — powiedziała Marta Smołka, adwokat Boguckiego."
Za:
http://www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=2266Ciekawe ilu ludzi z lewicy będzie w to zamieszanych a ile z prawicy? Entliczek, pentliczek..
22 May 0700:19
"Ludowi" partyzanci
(...)"Dopóki to było możliwe, oddział starał się unikać kontaktów z Niemcami, czasem jednak zdarzały się przygody, które powodowały czasowe rozpierzchanie się partyzantów: ... o świcie — wspomina ten sam towarzysz — jechała przez las jakaś chłopska furmanka. Echo rozniosło po lesie przerywany terkot jej kół i wtedy jeden z chłopców, rozbudzony ze snu, wrzasnął: Niemcy! Uciekajta chłopaki! — Zerwało się to bractwo spod krzaków i w nogi.
Oddział jednak pozbierano i żeby go zdyscyplinować, postanowiono przeprowadzić jakąś akcję. Obmyślał ją tow. Bolesław Mołojec, mianowany pierwszym dowódcą GL wraz z tow. Zubrzyckim, dowódcą legendarnego oddziału, o którym mowa. Rzecz obmyślono politycznie: „Biorąc pod uwagę fakt, że chłopcy nie mieli nigdy do czynienia z bronią i wojaczką, oraz słabe uzbrojenie oddziału, pierwsza akcja musiała być łatwa i, jeżeli chcieliśmy wpoić wiarę w powodzenie — zwycięska".
Aby akcja była zwycięska, należało uderzyć tam, gdzie wróg był najsłabszy. Uderzono więc 9 czerwca na leśniczówkę w Meszczach, gdzie mieszkał leśniczy z żoną i tylko jeden Niemiec, do tego „stary dziad". Akcja zakończyła się zwycięstwem, zdobyto 5 tys. gotówką, a Niemca wraz z żoną leśniczego zamknięto w chlewie ze świniami. „Zebraliśmy oddział — kończy autor relacji — i śpiewając «Dalej bracia do bułata» pomaszerowaliśmy w las zadowoleni z udanej akcji. Szczególnie przeżywali to ci członkowie oddziału, którzy byli tu w maju i powrócili z niczym".Należy przypuszczać, że oddział, który przybrał tymczasem imię hetmana Czarnieckiego, dokonałby jeszcze wielu bohaterskich akcji. Niestety, zupełnie przypadkiem napatoczyli się Niemcy.
Szli sobie — pisze kronikarz Gwardii Ludowej — beztrosko, rozmawiali głośno i śmiali się na cały głos. Byłem i jestem przekonany, że gdyby z naszej strony nie padł strzał, nie zauważyliby nas i poszliby dalej szukać wiatru, tym razem w lesie. Każdy Niemiec myśli i rozumuje logicznie.