Kłamali. I to również jest symbolem...Co Zachód może zrobić aby przetrwać? Liczyć na globalny konflikt.

Strategia nr 1:
"Poszukiwanie porozumienia, przez otwarcie drzwi "nowym barbarzyńcom", próba wybiórczego zasymilowania najlepszych spośród nich oraz przekonanie ich do wartości własnej kultury i cywilizacji.
Jest to droga, którą wybrał Rzym, przyśpieszając własny koniec, ale pozwalając na przetrwanie własnej kultury.
Taką politykę można by podjąć wówczas, gdyby znacząca imigracja pochodziła wyłącznie z Europy Wschodniej posiadającej wartości- z których pierwszą jest istnienie prawa pozytywnego, różnego od prawodawstwa religijnego- pozwalające na jej integrację na Zachodzie.
Ale również Europa Wschodnia przeżywa kryzys demograficzny, a samej Rosji grozi zalanie przez populacje turecko- mongolskie, których wzrost jest dużo szybszy niż ludności słowiańskiej. Populacje muzułmańskie, coraz bardziej zazdrosne o swą tożsamość polityczno- religijną, nie są w stanie zasymilować się z kulturą europejską, ani też ta ostatnia nie zrezygnuje z własnej tożsamości (czyżby? Unicorn) i nie przekształci się w cywilizację wielokulturową, niezależnie od twierdzeń niektórych dogmatycznych zwolenników spotkania i dialogu między cywilizacjami.
Strategia Rzymu przyśpieszyłaby upadek, tworząc ponadto ryzyko utraty wartości kultury europejskiej. Co więcej, warunkiem do urzeczywistnienia takiej strategii byłoby przywrócenie państwom narodowym prawa do kontroli nad swymi społeczeństwami, co wydaje się nie do pomyślenia na Zachodzie. Tylko ono mogłoby bowiem gwarantować taką asymilację, która musiałaby selekcjonować najlepsze jednostki do integracji na Zachodzie, przeciwstawiając się naturalnej tendencji "społeczeństw obywatelskich" do selekcjonowania najgorszych i utrzymywania ich w izolacji, często w nieludzkich warunkach."
Strategia nr 2:
"Podjęcie strategii Bizancjum, czyli strategii zamknięcia. Również i ona prowadzi do upadku i klęski, ale ją odracza w czasie. W stosunku do poprzedniej, rezygnuje ona z przetrwania kultury Zachodu.
Upadek i klęska są nieuniknione, zważywszy, że zależą one od trwającego katastrofalnego spadku demograficznego.
Strategia Bizancjum to droga zachowania przewagi technologicznej, kosztem pogarszania sytuacji ekonomicznej Trzeciego Świata, któremu odmówi się nie tylko broni (nikt nie zechce ich rekolonizować, bo i po co? Unicorn), ale również i zaawansowanych technologii, które mają zawsze możliwość podwójnego zastosowania, zarówno w celach wojskowych, jak i cywilnych, a zatem dla jego rozwoju.
To droga dyplomacji zwróconej na poróżnienie możliwych przeciwników i na wywoływanie między nimi konfliktów, na przykład między prowincjami nadmorskimi i kontynentalnymi Chin lub- dla stworzenia współzawodnictwa w Azji Środkowej- między Turcją a Iranem lub między Islamem a Chinami, by uniknąć ich przymierza przeciw Zachodowi.
Może wykorzystywać istniejące sprzeczności w świecie muzułmańskim, powodować napięcia między arabskimi i niearabskimi wyznawcami islamu lub pobudzać- przyjmując, że byłoby to użyteczne- nacjonalizm hinduski. Wymagałaby ustanawiania wybiórczych sojuszów, czyli każdorazowo wybierania z krańcowym pragmatyzmem własnych "protegowanych" w Trzecim Świecie i koncentrować na nich całą energię, nie pozwalając im jednak uzyskać pełnej samowystarczalności.
Aby uczynić możliwą taką politykę, zachodni system bezpieczeństwa oparty na Stanach Zjednoczonych musiałby rozszerzyć się na cały (lub tylko dawne Wielkie Księstwo Moskiewskie...Unicorn) były Związek Radziecki i spowodować pełne zaangażowanie, również na polu wojskowym, dwóch nowych potęg geoekonomicznych- Niemiec i Japonii (cóż za ironia historii! przegrani II wojny...Unicorn)- wspierając ich przekształcenie w potęgi geopolityczne i geostrategiczne."
Za: C. Jean, Geopolityka, Wrocław 2003, s. 200- 204.