Wiele się pisze na salonie24 o kondycji polskiej lewicy. Jest to smutna dyskusja- sama nazwa "polska lewica" wskazuje, że nadal brakuje wizji. Czy odwoływać się do przedwojennych tradycji? A jeśli tak, to do jakich? KPP wydaje się dobra, z uwagi na radykalizm i "ideowość", niemniej wyznawcy narażają się na (uzasadnione) posądzenia o "hańbę zdrady". Takie postawienie sprawy może skutkować tworzeniem klonów LBC, hałaśliwych, sztucznie kreowanych medialnie ale nie posiadających żadnego wpływu, oprócz paru znajomych.

Czereda postkomunistyczna z łatwością odbije piłkę (bezczelnie mogą przypomnieć "zjednoczenie" z 194
tłumacząc, że są tymi....konstruktywnymi, dbającymi o państwo, obywateli i socjal. O Naród nie dbają bo w ich słowniku pojęcie nie istnieje.

Są odpowiedzialni ponieważ łatwo skręcili w alejkę liberalizm. Co w zasadzie nic im nie dało, bo jak tu zaufać wobec nagłych wolt? Elektorat twardy nadal głosuje ale równie dobrze mogą stać się "nacjonalistami" a la Tejkowski.
Co pozostaje lewicy w Polsce? Powrót do korzeni- faszyzmu. Harce i populistyczne spektakle, absolutne wyjście z getta "mniejszości", ponieważ nikt się na to nie nabierze.
Wyborca zrozumie i doceni. Nie trzeba będzie wyjaśniać podejrzanych związków agenturalnych z państwami ościennymi. Tradycja zobowiązuje a proletaryat czeka!