You are currently viewing archive for 20 May 2007
Cokolwiek skądinąd
Dzielni potomkowie naszych ukochanych sąsiadów w wersji pacyfistycznej
)
Przeczytaj cały artykuł: »»
"Lustracja nie stanowi zagrożenia dla postkomunistycznej lewicy - twierdzili politycy SLD ważni w latach 90. Ale wkrótce po wejściu w życie ustawy z 1998 r. okazało się, że sytuacja nie jest tak jednoznaczna. Rzecznik interesu publicznego Bogusław Nizieński po kolei kwestionował wiarygodność oświadczeń lustracyjnych przywódców sojuszu. Okazało się, że wielu z nich było powiązanych ze służbami specjalnymi PRL, szczególnie z wywiadem.
To właśnie komuniści, a nie przedstawiciele zwalczanej opozycji, jeździli na stypendia naukowe, byli dyplomatami czy przedstawicielami central handlu zagranicznego, więc z oczywistych względów byli w kręgu zainteresowania wywiadu PRL. SLD usiłował więc "ratować swoich", nowelizując ustawę lustracyjną przez wyłączenie z niej wywiadu i kontrwywiadu. Bez powodzenia.
Jedną z pierwszych osób, której oświadczenie lustracyjne zostało zakwestionowane przez sędziego Nizieńskiego, był Józef Oleksy. Świat po raz pierwszy usłyszał wówczas nazwę tajnej struktury Zarządu II Sztabu Generalnego WP - Agenturalnego Wywiadu Operacyjnego. Podobne jednostki wojskowe istniały w Armii Czerwonej oraz innych armiach tzw. obozu socjalistycznego. Grupy wywiadu operacyjnego miały być przerzucane na Zachód tuż przed uderzeniem armii Układu Warszawskiego. Ich członkowie musieli być dobrze wyszkoleni, znać kraj, w którym mieli działać, a także być zaufani, by nie przejść na stronę przeciwnika jeszcze przed rozpoczęciem operacji. Kryterium lojalności było tu tak istotne, że AWO sięgnął po towarzyszy z PZPR. Wśród nich po Ireneusza Sekułę, kolegę Józefa Oleksego.
Przeczytaj cały artykuł: »»
"Informacje z przyszłości nie są czymś nieznanym. Określa się je mianem przeczuć. A jak nazwać wieści z wczoraj?
Kiedy agent ubezpieczeniowy i radioamator Gordon Cosgrave pewnego sobotniego poranka w czerwcu 1936 roku przechwycił pierwsze z całej serii tajemnicze sygnały radiowe, nie wiedział, że katastrofa, która nastąpiła dawno temu, pozbawi go snu, dobrego imienia, a w końcu i pracy.
Cosgrave żył swoim radiotechnicznym hobby. Dach jego domu, w położonej na południe od Tamizy londyńskiej dzielnicy Woolwich, naszpikowany był antenami, podobnie jak i ogród. Cosgrave z biegiem lat zainwestował ponad 200 funtów w wysokiej jakości urządzenia. Przy jego pięciofuntowych tygodniowych zarobkach była to pokaźna suma.
Tego dnia wczesnym rankiem Cosgrave przystrzygł trawnik, a potem poszedł do sypialni, aby nawiązać łączność z zaprzyjaźnionym radioamatorem z Nowej Szkocji. Na wykorzystywanej częstotliwości wszystko inne zagłuszał jednak niezwykle silny sygnał Morse'a. Wiadomość pochodziła z liniowca o nazwie Carpathia i brzmiała: „Jesteśmy w odległości 70 mil morskich i zatrzymuje nas lód, ale poruszamy się z maksymalną prędkością".
Została podana pozycja, przemieszana z sygnałami SOS. Te ostatnie musiały pochodzić z innego statku, który znajdował się w niebezpieczeństwie. Nazwy z powodu silnych zakłóceń statycznych Cosgrave nie mógł odcyfrować.
Przeczytaj cały artykuł: »»
Przeróbka Roty, specjalnie dla "czerwonych" czy "różowatych" obrońców demokracji. W końcu sporo ich ostatnio wypełzło..
"Nie rzucim żłobu, skąd nasz ród.
Rozkoszne nam pomyje.
My PPR-u wierny lud,
Potężne mamy ryje.
I chcemy Polski aż po Bug.
Tak nam dopomóż wróg.
Tak nam dopomóż wróg.
Będzie z nas każdy kradł i rył
Byleby napaść brzucha.
Chociażby cały chlew nam zgnił, Moskwy będziemy słuchać.
Będziemy dąć w semicki róg, Tak nam dopomóż wróg.
Tak nam dopomóż wróg.
Wśród szczęku broni, huku dział,
Pośród wojennej grozy,
Opętał nas moskiewski szał
By Polsce dać kołchozy.
By szedł komunizm w każdy próg.
Tak nam dopomóż wróg.
Tak nam dopomóż wróg.
Cóż, że nam każdy plunie w twarz,
Żeśmy zdradzili ducha.
Choć w mordę bije Moskal nas,
My go będziemy słuchać.
I będzie Polska aż po Bug.
Tak nam dopomóż wróg.
Tak nam dopomóż wróg."
Przeczytaj cały artykuł: »»