
Zabezpieczenie operacyjne na odcinku dyplomatycznym...Analiza informacji naukowych pod kątem przydatności dla gospodarki socjalistycznej...Względy gospodarcze ważne z punktu widzenia obronności...Medialne uwarunkowania tzw. demokratycznych wyborów w krajach zachodnich...Postępowe ruchy wyzwoleńcze w Europie Zachodniej...Konstruktywne partie polityczne na drodze ku normalizacji stosunków między blokami o różnych systemach ideologicznych... Brzmi znajomo?
A we wszystkim chodzi o kradzież. Kradzież informacji potrzebnych państwu. Pod tym eufemizmem skrywały się potrzeby naszego drogiego sojusznika. Parę ciekawszych patentów sprzedało się Arabom czy Niemcom via Izrael ale większość poszła w stronę socjalistycznego światła. Czasami chodzi o destrukcję. Aby coś chronić, należy zniszczyć inne. Jeśli nie zniszczyć to dezinformować, skierować podejrzenia na inny obiekt, zaszantażować czy w sytuacji skrajnej- wyeliminować przez "nieznanych sprawców", zwykle ludzi dwojakiego rodzaju: sportowców/byłych zawodowców lub starannie wyselekcjonowanych niższych stopniem oficerów.
Nie ma informacji niepotrzebnych. Są źle wykorzystane. Każdą informację NALEŻY wykorzystać. Informacja zostawiona dla samej informacji lub prawdy staje się zbędna.
Jak SB zbierało informacje? Na to pytanie odpowiada P. Raina (wątek werbunku pod obcą banderą jest frapujący jednak w tej notce mnie nie zainteresował) w książce "Anatomia linczu. Sprawa ojca Konrada Hejmo", Warszawa 2006, s. 14:
"Sposób zbierania informacji przez SB można podzielić na pięć podstawowych kategorii.
Kategoria A- SB miała własnych pracowników, będących na liście płac MSW, którzy zajmowali się gromadzeniem informacji,
Kategoria B- SB liczyła na współpracę urzędników innych ministerstw, np. MSZ, Handlu Zagranicznego. Ci współpracownicy SB byli na liście płac własnych ministerstw,
Kategoria C- SB namawiała dziennikarzy i naukowców do dostarczania informacji. Skoro byli oni także na liście płac własnych pracodawców (redakcji czy instytucji naukowych), SB jedynie dbała o udzielenie im licznych przywilejów, np. akredytowanie za granicę (vide Passent- Unicorn), stypendia naukowe na uczelniach zagranicznych,
Kategoria D- SB starała się (często z pozytywnym skutkiem) skłonić do współpracy osoby aktywne w kulturalno- społecznych organizacjach polonijnych za granicą. Jako "zapłata" służyły przywileje, takie jak: bezpłatne wizy do Kraju czy bezpłatne studia dla dzieci w Polsce (wg różnych źródeł największe skupiska kat. D były w Niemczech i Francji. Obecnie liczbę ludzi wywodzących się z tego "pnia"szacuje się na kilkaset, w tym kilkunastu "HS"-> honorable spies-Unicorn),
Kategoria E- SB specjalnie wysyłała swoich pracowników jako rzekomych uciekinierów, szczególnie do krajów zachodnich. Jako "ofiary" komunizmu otrzymywali oni azyl w danym kraju i zapewniali sobie wygodne życie. Większość tych "ofiar" pracowała także dla wywiadu wybranego państwa (fragmentowo historia E. Mazura....-Unicorn). Często bywało tak, że wywiad danego państwa wiedział, że ma do czynienia z obcym agentem (lepszy znany niż nowy...Unicorn). Zachęcano go do dalszej pracy dla rodzimego wywiadu, by zapoznać się z jego działalnością.
Agenci należący do kategorii B, C, D, E z łatwością funkcjonowali w społeczeństwie, w którym się znaleźli. Mogli rozmawiać i spotykać się, z kim chcieli. A ich rozmówcy rzadko łamali sobie głowę nad tym, z kim rozmawiają.
SB posługiwała się jeszcze inną metodą uzyskiwania informacji- szantażem oraz groźbą represji. Gromadzono tą metodą prywatne dane (jak już wcześniej wspomniałem na innym blogu głównie: homoseksualizm, pedofilia i przemoc w rodzinie...Unicorn), które mogły być wykorzystane (i najczęściej bywają do dzisiaj wykorzystywane...Unicorn) jako kompromitujące dla danej osoby. W ten sposób zmuszano ludzi do posłuszeństwa. Powszechnie znane są także metody represyjne stosowane przeciwko obywatelom PRL poprzed odbieranie, oddawanie czy przedłużanie paszportu."
Ironią losu jest to, że sam autor poznał na sobie metody działania bezpieki w ramach "miodowej pułapki"....