Ten obraz należy się nie tylko i tyle pokrzywdzonym cudzoziemcom, co okłamywanym i złaknionym kłamstwa Polakom. Myślę, że także szczypta goryczy należy się Polakom od ich historyków.
Prawdą jest bowiem, że każdy z obiegów ma swoje "białe plamy". Ma je nie tylko komunizm, ale i emigracyjny obóz miłośników Piłsudskiego.
Ma je historia narodowej demokracji i historia niepodległościowego socjalizmu. Ma je historia Kościoła katolickiego i historia "Solidarności". Istnieje wszelako rodzaj "białych plam" dla wszystkich obiegów wspólny. W którym to z obiegów można znaleźć studium o mającym dwustuletnią niemal historię fenomenie polskiej kolaboracji: od Szczęsnego Potockiego poczynając, a na Janie Emilu Skiwskim i Wandzie Wasilewskiej kończąc. Gdzie przeczytać można zbiorowy portret polskich pokus totalitarnych, obecnych w kulturze politycznej II Rzeczypospolitej? A przecież bez tego nie sposób zrozumieć ani bazy społecznej uzyskanej przez obóz rządzący po 1944 roku, ani też takich ekscesów, jak np, pogrom kielecki. Czyż trzeba dowodzić, że - mimo kilku publikacji - wciąż jest to "biała plama"? Czy wypada przypomnieć, że z "Dzieł" prof. Ossowskiego usunięty został artykuł o kieleckim pogromie? I czy naukowa monografia na temat tego pogromu nie jest powinnością polskiej historiografii? W odpowiedzi na taki postulat, słyszę zwykle argumenty polityczne: że szkodzi to dobremu imieniu Polski w świecie, że będzie to wsparcie dla antypolskich stereotypów, że sam pogrom był policyjną prowokacją etc. Nie czuję się tym przekonany. Wyświetlenie wszystkich okoliczności tego pogromu z pewnością oczyści atmosferę i pozwoli na spokojną rozmowę o upiorach przeszłości. Milczenie otwiera drogę kłamstwu: cudzemu i własnemu.[ A jednak nie oczyści.. Tym bardziej, że autor sam produkuje kłamstwa mając rzesze wiernych wyznawców..-Unicorn]
Fenomen wykrętów znany jest historiografii każdego narodu. Francuzi mają kłopot z Petainem, Anglicy - z problemem Irlandii, Niemcy - z tradycją pruską i Hitlerem, Rosjanie - z carską autokracją i ze Stalinem, a Żydzi z Żabotyńskim.
Powiedzmy tedy jasno: jeśli domagamy się od historyków niemieckich czy rosyjskich pełnej prawdy o niechlubnych fragmentach historii ich narodów, to w nader dwuznacznym świetle stawia nas własny obyczaj uprawiania przemilczeń /a więc kultywowania "białych plam"/ czy też - co równie niemoralne - wybielania plam czarnych. Uporczywe podkreślanie, że nasze ciągoty totalitarne, krzywdy wyrządzane przez naszych policjantów, antysemityzm propagowany w naszym kraju mają jakąś wyższą etyczną wartość, pozwolą się usprawiedliwić poprzez relatywizację i ocalić duchowy komfort oraz świetne sampoczucie -wszystko nie ułatwia dialogu z historykami innych narodów. Także - z historykami rosyjskimi.
Zaś dialog taki jest po prostu potrzebą naszego czasu. Dialog historyków, dialog ludzi. Inaczej pamięć nasza będzie, jak owa "kraina pusta, biała i otwarta..."
Przeczytałem niedawno w rosyjskiej gazecie wyznanie historyka Dymitra Bałaszowa: "naród żyje, dopóki żyje historyczna pamięć. Kiedy kończy się pamięć - kończy się naród. Powstaje coś innego". Taki był los Połowców podbitych przez mongolski najazd. Utracili pamięć - i przekształcili się w inny naród.
Rosyjskiemu historykowi powinniśmy wierzyć - on dobrze wie co oznacza próba pozbawienia narodu pamięci, W ten sposób definiuje on "to, co najstraszniejsze" dokonało się w ostatnich dziesięcioleciach: rozpoczął się proces zanikania narodowej pamięci. Ten proces - czego przekonywująco dowodzi eseista Burtin - był odwrotną stroną "pełzającej" rehabilitacji Stalina. Walka o pamięć jest wojną wydaną stalinowskiemu dziedzictwu. Świadomość tej sytuacji winna towarzyszyć nam nieprzerwanie. Podejmując dialog z historykami rosyjskimi, podejmując postulat prof. Afanasjewa, by bezkompromisowo dążyć do prawdy, nie czynimy tego, by wystawiać rachunki krzywd naszym rosyjskim przyjaciołom. I nie po to, by uprawiać narodowe samochwalstwo. Idzie nam - chcę wierzyć - o to przecież, by wytoczyć wspólnie proces historycznemu kłamstwu. Temu kłamstwu, które jest nieodrodnym dzieckiem stalinowskiego ładu.
Kiedyś - "dawnych Polaków duma i szlachetność" -mówiono: "za naszą i waszą wolność". Czy nie nadszedł dziś czas, by powiedzieć: "za naszą i waszą prawdę"?
Za: Białe plamy? Materiały ze spotkania w dniu 28 IX 1987, Warszawa 1988, s. 34- 50.
Jeśli ktoś nie wie, nie domyślił się podczas lektury tekstu i moich uwag to podpowiadam.. Napisał to..Adam Michnik. Tekst pt.Białe plamy z 1987.. Szokujące? Średnio choć widać już zmianę postawy i ciągotki ku "publicystyce kłamstwa", w której Oberredaktor doskonale się odnalazł...
Ps. Jest to tekst z tzw. kościelnej bibuły wydawanej przez Kościół Św. Trójcy w Warszawie. Logiczne, że zostało to zeskanowane-> mogą być rożne błędy, za które przepraszam.